Uroczystość Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski
Jezus rzekł do Matki: „Niewiasto, oto syn Twój”. Następnie rzekł do ucznia: „Oto Matka twoja”. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. Maria Konopnicka, polska poeta żyjąca na przełomie XIX i XX wieku, w czasach, gdy naszej Ojczyzny nie było na oficjalnej mapie Europy, napisała ku pokrzepieniu serc Polaków takie oto słowa o Matce Bożej: „Nigdym ja ciebie, ludu, nie rzuciła. Nigdym od ciebie nie odjęła lica. Jam po dawnemu, moc twoja i siła, Bogurodzica!” Dzisiejszy dzień w naszej polskiej tradycji narodowej, obok rocznicy uchwalenia przez Sejm Czteroletni Konstytucji Trzeciego Maja, jest również – a dla nas katolików przede wszystkim – przeżywany w atmosferze Uroczystości Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski. To właśnie Niepokalanej Matce Kościoła Polacy zawdzięczają cudowną obronę Jasnej Góry i Polski podczas najazdu Szwedów. I na pamiątkę tego właśnie wydarzenia król Jan Kazimierz postanowił cały nasz kraj oddać pod opiekę Matki Bożej, aby Ona dla każdego…
Sens zawiedzionej nadziei
Uczniowie Jezusa byli pewni, że nadchodzi upragniony moment dla ich ojczyzny. Tęsknili do wolności. Czekali, kiedy wreszcie władza namiestnika rzymskiego zostanie zlikwidowana, kiedy zostaną usunięte garnizony obcego wojska stacjonujące na ich ojczystej ziemi, kiedy naród samodzielnie zadecyduje o losach swojej przyszłości. To było już tak blisko. Pojawił się Mesjasz, królestwo mesjańskie tuż, tuż. Miał wielu uczniów i tysiące, a może nawet dziesiątki tysięcy sympatyków. Jednej nocy wszystko się zawaliło. Mesjasza aresztowano, najbliżsi uczniowie sparaliżowani strachem drżeli za zamkniętymi drzwiami, a reszta nie chciała się w ogóle przyznać do skazańca. Upłynęły już trzy dni, „a myśmy się spodziewali…”. Idą ze zwieszonymi głowami. Dołączył się do nich Chrystus i zaczyna tłumaczyć: „Te wasze pragnienia o szczęśliwym życiu na ziemi, o stworzeniu wspaniałej społeczności, sprawiedliwej, wolnej, o wielkich perspektywach, to budowanie zamków na lodzie. Przecież to nie jest istotne. Wasze pragnienia skoncentrowane tylko na ziemi, zawsze będą pragnieniami, które nie zaspokoją serca. Nie o to chodzi. Nie o takie skarby należy zabiegać. Trzeba było,…
Miłosierdzie Boże rozprasza lęki człowieka
Pan Jezus powiedział do modlącej się siostry Faustyny następujące słowa: „Nie lękaj się cierpień. Ja jestem z tobą” . Jakże aktualne staje się to przesłanie w dobie postępu cywilizacyjnego z jednej strony, a narastającego lęku współczesnego człowieka z drugiej. Obecnie widać, jak często zadufany w sobie człowiek jednocześnie coraz bardziej boi się otaczającej go rzeczywistości. Strach wpisany jest w ludzkie życie. Pierwsze studium lęku możemy odnaleźć w Piśmie Świętym, już na jego początkowych stronicach. Adam lękał się spotkania ze Stwórcą po okazanym nieposłuszeństwie. Ukrywał się, bojąc się konfrontacji. We współczesnym świecie lęk staje się nieodłącznym towarzyszem każdego człowieka. Czego boimy się najczęściej? Często spotykanym lękiem jest strach przed drugim człowiekiem, przed jego opinią. Taka obawa potrafi sparaliżować ludzkie działania. Jakże nie przytoczyć tu smutnego świadectwa pewnej matki, która opisuje swoje relacje rodzinne w następujący sposób: Przez wiele lat starałam się zapewnić swojemu synowi jak najlepsze warunki życiowe. Myślę, że w…
Tak wygląda świętowanie Wielkanocy w Jerozolimie!
Na początku drogi trzeba nam wiedzieć, że w Bazylice Grobu Bożego są nie tylko katolicy, ale też prawosławni różnych rytów (m.in. Grecy, Armeńczycy i Koptowie). Choć Wielkanoc przypada często w odmiennych datach, to w Bazylice każde z wyznań ma wyznaczone godziny celebracji ustalone ponad 200 lat temu (tzw. Status quo). Dlatego godziny celebracji są od tego zależne. Głównym zaś celebracjom przewodniczy patriarcha Jerozolimy lub jego delegat. Franciszkanie zaś – będąc kustoszami miejsc świętych – troszczą się o oprawę liturgiczną. Niedziela Palmowa O 5.00 rano otwierają się na oścież drzwi Bazyliki Grobu Bożego, która szybko wypełnia się ludźmi. O 6.30 rozpoczyna się procesja z palmami wokół Grobu Bożego. Po trzecim okrążeniu przewodniczący liturgii wchodzi do Grobu Pana Jezusa z palmą, aby podkreślić, że przeżycia Wielkiego Tygodnia prowadzą do radości Zmartwychwstania. Następnie ma miejsce Msza św. przy ołtarzu kaplicy św. Marii Magdaleny, czyli w miejscu, gdzie według tradycji spotkała ona Jezusa Chrystusa…
Zwycięzca śmierci
W sercu człowieka wierzącego, stojącego przy pustym grobie Chrystusa, pojawia się uśmiech politowania nad wszystkimi mędrcami tego świata, którzy próbują w rakietach niosących śmierć dostrzec gwarancję ludzkiego szczęścia na ziemi. Twierdzenie, że bezpiecznie można żyć jedynie w cieniu broni niosącej zagładę, to wielkie złudzenie. Gwarancją ludzkiego szczęścia może być tylko i wyłącznie pokonanie śmierci, wyciągnięcie z jej ręki śmiercionośnej kosy, a nigdy jej ostrzenie. Śmierć nie boi się rakiet. Wręcz przeciwnie, to one są jej narzędziem. Ludzie zrobili wszystko, by udoskonalić narzędzia, którymi posługuje się śmierć. Obecnie z niezwykłą łatwością potrafi ona w ciągu kilku sekund zamienić milionowe miasto w jedną zbiorową mogiłę. Nie będzie czasu nawet na akt żalu, na jedno słowo modlitwy zwróconej w stronę nieba. Dyskusyjne są nasze osiągnięcia, ale udoskonalenie środków niosących śmierć nie podlega żadnej dyskusji. W tym punkcie jesteśmy prawie u szczytu osiągnięć ludzkości. Nie trudno zauważyć, że żyjemy przy dźwięku ostrzonej kosy śmierci. Mówią nam, że jest to melodia zapewniająca nasze bezpieczeństwo, nasze…
Wizyta Prezydenta RP w Wałczu
19 kwietnia 2017 roku (środa) Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda będzie przebywał z wizytą w Wałczu . Program wizyty: godz. 16.00 Spotkanie Prezydenta RP z mieszkańcami (Wałecka Aleja Gwiazd Sportu – Promenada nad Jeziorem Raduń, ul. Chłodna). Planowane wystąpienie Prezydenta RP.
Wskrzeszenie i zmartwychwstanie
Zmarł Łazarz. Ciało od czterech dni spoczywało w grobie. Już cuchnęło. Przyszedł Jezus i jednym słowem: „Wyjdź” przywrócił mu życie. Wspólnie wrócili do domu i zasiedli przy jednym stole. Wieść o cudzie rozniosła się szybko. Tłumy z Jerozolimy spieszyły do Betanii, by zobaczyć umarłego, który żyje. Wielu wyznawało wiarę w Chrystusa. Arcykapłani zastanawiali się czy nie lepiej ponownie uśmiercić Łazarza, niż czekać, aż wszyscy uwierzą w Chrystusa. Nie wiemy jak po tej wędrówce przez próg śmierci czuł się Łazarz. Czy wywarła ona wpływ na dalsze jego życie? Czy dziękował Jezusowi, czy też miał do Niego żal jak człowiek, którego zbudzono z pięknego snu i zmuszono do podjęcia twardego życia? Wielu sądzi, że nasze zmartwychwstanie będzie podobne do wskrzeszenia Łazarza. Nic podobnego! Łazarz wrócił do normalnego życia, do trosk, kłopotów, trudów życia, które zmierza ku śmierci. Łazarz musiał czekać na drugą śmierć i przez to jego życie nie różniło się od naszego. Po zmartwychwstaniu rozpoczniemy zupełnie inne życie. Wejdziemy w świat, w którym…
Alkohol
Wszyscy zdajemy sobie sprawę z niebezpieczeństwa nałogu alkoholowego. Naród Polski padł ofiarą tego nałogu. Dlaczego tak się stało? Można wskazać wiele przyczyn, politycznych, ekonomicznych, kulturalnych i społecznych. Była także zaplanowana, długoletnia działalność naszych wrogów, którym zależało na tym, żeby Polacy ulegli całkowitej degeneracji i zniszczeniu. Stan alkoholowy społeczeństwa nie jest więc przypadkowy. Jest to między innymi sprawa okupantów. Kiedy Polska była pod okupacją niemiecką, 20 kwietnia 1940 roku na Wawelu bardzo uroczyście obchodzono Geburstag . Z okna komnaty wawelskiej roztaczał się piękny widok na oświetlony Kraków. Hans Frank podszedł do okna i powiedział: Na tym polskim gnoju urośnie wspaniała niemiecka róża. Minister węgierski zaprotestował: Panie generalny gubernatorze, ja tu nie widzę polskiego gnoju! To jest naród złamany przez was wojskowo, militarnie, a nie moralnie. Na to Frank odpowiedział: My ich wszystkich zalejemy alkoholem i zgnoimy. I rzeczywiście tak było. Polacy oddawali przymusowe dostawy, a okupant płacił punktami. Były punkty na…
Każdy z nas mógłby uczynić…
Każdy z nas mógłby uczynić dużo więcej dobrego, gdyby potrafił uznać, że inni też mogą mieć rację. Nie mamy monopolu na mądrość, a to, co uda nam się wymyślić, niekoniecznie musi być jedynym słusznym rozwiązaniem. Dość powszechne – i chyba niedalekie od prawdy – jest przekonanie, że człowiek nie lubi być pouczany. Ileż to razy można usłyszeć „nie pouczaj mnie” albo „przestań mnie pouczać, sam wiem, co mam robić”. Powiedzą to nie tylko dorośli, ale i dzieci; powiedzą ludzie sprawujący jakąś władzę, piastujący stanowiska, i ich podwładni, którzy wykonują swoje codzienne obowiązki. Nieomal podświadomie pielęgnujemy w sobie przekonanie, że racja jest zawsze (no może prawie zawsze) po naszej stronie. Żeby nas jednak nie zjadła pycha, słuszność takiego myślenia, na szczęście, weryfikuje samo życie. Ewangelia o uzdrowieniu człowieka niewidomego od urodzenia pokazuje nam między innymi krótką rozmowę z faryzeuszami, którzy nie chcieli znać żadnej prawdy poza tą, która była dla nich…
Owocne spotkanie
Szemranie przeciwko Bogu i wystawianie Go na próby było, nie tylko, słabością narodu izraelskiego. Człowiek współczesny, też nie jest wolny od tego grzechu. Taka postawa rodzi się z powodu słabej wiary i braku zaufania do Boga. Wiara jest dla nas kluczem, który otwiera przed nami dostęp do Chrystusowych obietnic. Wsłuchując się w niedzielną Ewangelię, będziemy mieli okazję stać się świadkami niezwykle ważnego spotkania, które miało miejsce, przy studni Jakubowej, w okolicy miasteczka Sychar. To spotkanie Jezusa z kobietą samarytańską, o nieznanym imieniu, nie było przypadkowe. To na nią konkretnie czeka Chrystus. Poznajemy zaledwie kilka faktów z życia tej kobiety, ale wystarczą nam, aby stwierdzić, że jej życie nie było udane. Wyczerpana życiem i zmęczona tym czego doświadczyła jest jak spękana ziemia. Wydawało się jej, że potrzebuje wody, aby odzyskać siły. Jezus uświadamia jej, że potrzebuje zaspokoić zupełnie inne pragnienie, którego nie można ugasić wodą. Chrystus pragnął wiary tej kobiety, aby…