Trzeba iść za Jezusem

Trzeba iść za Jezusem

Do maleńkiego hotelu przyszedł starszy mężczyzna ze swoją żoną, prosząc o pokój. Młody pracownik odpowiedział, że wszystkie miejsca są już zajęte i po chwili dodał: „Ale nie mogę odesłać tak miłej pary w deszcz o pierwszej godzinie w nocy, jeśli państwo chcecie to mogę odstąpić swój pokój”. „Ale gdzie pan będzie spał?”- zapytali spóźnieni goście. „Jakoś sobie poradzę, nie martwcie się o mnie ” – odpowiedział młody człowiek. Następnego dnia po zapłaceniu rachunku starszy pan powiedział do pracownika: „Jesteś dobrym kierownikiem i powinieneś być dyrektorem najlepszego hotelu w Stanach Zjednoczonych. Może któregoś dnia wybuduję go dla ciebie”.

Dwa lata później młody pracownik hotelu otrzymał list z Nowego Jorku wraz z biletem lotniczym. Z listu dowiedział się, że starszy pan, którego przyjął w czasie burzy chce się z nim spotkać. Po przyjeździe do Nowego Jorku starszy mężczyzna prowadzi go na róg 5 Alei i 34 ulicy na Manhattanie. Pokazuje mu piękny nowy budynek, powiedział: „To jest ten hotel, który zbudowałem, abyś nim zarządzał”. Młody człowiek, George C. Boldt oniemiały z wrażenia dziękował swemu dobroczyńcy, którym okazał się William Waldorf Astoria. Hotel Waldorf Astoria był w tamtym czasie jednym z najokazalszych i najbardziej ekskluzywnych hoteli w Stanach Zjednoczonych.

Jest to spektakularny przykład jak nieraz niespodziewanie może zaowocować nasze poświęcenie czy wyrzeczenie. Takie są reguły życia, że każdy trud czy wyrzeczenie przynosi owoc chociaż nie tak szybko jak się spodziewamy i może nie w takiej formie jakiej oczekujemy. Alpinista chce zdobyć szczyt, ale z różnych powodów planu nie zrealizował. Czy jest to zmarnowany trud? Na pewno nie, w czasie tej wyprawy stężał jego charakter, porażka jakiej doznał pomogła mu mądrzej patrzeć na wiele spraw, a także zauważył, że w życiu jest wiele innych ważniejszych problemów.

Cokolwiek chcemy w życiu osiągnąć musimy liczyć się z poświęceniem, ofiarą. Rodzice bardzo dobrze wiedzą, ile poświęcenia wymaga dobre wychowanie dzieci. Za tytułem naukowym kryje się wiele nieprzespanych nocy i rezygnacji z przyjemności bieżącego dnia. Piękne domy tonące w kwiatach kryją nieraz w sobie tajemnicę długich lat wzmożonego trudu i poświęcenia obecnych właścicieli. Mówiąc językiem ewangelicznym konieczne jest obumieranie dla jednych wartości by zdobyć inne, wyższego rzędu.

Podobni jesteśmy do ziarna rzuconego w ziemię, które obumiera aby wydać obfity plon. Jeżeli ziarno nie obumrze nie wyda plonu tylko zbutwieje i zostanie samo. Ma to bardzo konkretne przełożenie w naszym życiu. Człowiek, który nie jest zdolny do wysiłku do poświęcenia nie wydaje plonu, jego życie mija bezowocnie. Zostaje sam z pretensjami do świata, że jest opuszczony i nikt się nim nie interesuje. Był zamknięty dla innych, zamknięty w swoim egoizmie. Nastawiony tylko na branie. Nawet gdyby wytężał pamięć do utraty przytomności nie przypomni sobie ani jednego bezinteresownego czynu. Jest jak zbutwiałe ziarno w ziemi, które nie wydało żadnego plonu. Została tylko skłębiona masa instynktów, żądz i pragnień zamknięta w skorupie skrajnego egoizmu. Nie otworzył się ani na drugiego człowieka ani na Boga. Zbyt bardzo kochał swoje życie i dlatego je stracił. Taka jest wymowa ewangelicznych słów: „Ten, kto miłuje, swoje życie, traci je.”

Przypowieść Chrystusa o ziarnie rzuconym w ziemię w swym przesłaniu ukierunkowana jest na wieczność. Mówi ona o owocowaniu poza granicą transformacji życia, którą nazywamy śmiercią. Poza tą granicą mamy do czynienia tylko z wartościami natury duchowej. W powszechnie przyjętej skali wartościowania, wartości duchowe należą do wartości wyższego rzędu. Aby te wartości osiągnąć człowiek zmuszony jest nieraz do zaparcia się samego siebie czy rezygnacji z pewnych wartości natury materialnej. Jest to obumieranie dla świata i owocowanie dla wieczności. To obumieranie włączone w tajemnicę śmierci i zmartwychwstania Chrystusa rodzi owoc wieczności (z książki Ku wolności).