Praktykuj pokorę, a ostaniesz się w dniu sądu!

Praktykuj pokorę, a ostaniesz się w dniu sądu!

Ewangelia (Łk 3,10–18)

Gdy Jan nauczał nad Jordanem, pytały go tłumy: „Cóż mamy czynić?”. On im odpowiadał: „Kto ma dwie suknie, niech jedną da temu, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni”. Przychodzili także celnicy, żeby przyjąć chrzest, i pytali Go: „Nauczycielu, co mamy czynić?”. On im odpowiadał: „Nie pobierajcie nic więcej ponad to, ile wam wyznaczono”. Pytali go też i żołnierze: „A my, co mamy czynić?”. On im odpowiadał: „Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na swoim żołdzie”. Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest on Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: „Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichrza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym”. Wiele też innych napomnień dawał ludowi i głosił dobrą nowinę.

Praktykuj pokorę, a ostaniesz się w dniu sądu!

We fragmencie dzisiejszej Ewangelii, pod jego koniec, pada słowo „wiejadło”. I ośmielę się zaryzykować twierdzenie, że ogromna większość spośród współczesnych Polaków w ogóle nie rozumie znaczenia tego słowa. Nawet gdybyśmy zajrzeli do Słownika języka polskiego PWN, to nie znaleźlibyśmy tam wytłumaczenia znaczenia wspomnianego terminu. Mogliby powiedzieć, że współczesnym odpowiednikiem staropolskiego „wiejadła” jest „wialnia”. Ale ta odpowiedź większości z nas pewnie też nic by nie pomogła, bo któż jest w stanie „z głowy” objaśnić, co to jest „wialnia” lub chociażby naszkicować przedmiot przez to słowo oznaczany?

Nie kryjmy już więc dłużej znaczenia „wiejadła” i wyjawmy, do czego słowo to się odnosi? Otóż, wiejadło jest to narzędzie służące do oddzielenia ziarna od plew. Można powiedzieć, że jest ono podobne do wideł lub szufli. Było powszechnie używane w starożytności, a w niektórych, uboższych, regionach świata jest wykorzystywane również dzisiaj. Stosowanie tego narzędzia polega na tym, że przy odpowiednio silnym wietrze podrzuca się wiejadłem wymłócone zboże wymieszane jeszcze z plewami. Ziarno, ponieważ jest wystarczająco masywne, opada na klepisko stosunkowo blisko podrzucającego, natomiast plewy, które są przecież dużo lżejsze od ziarna, porywane są przez wiatr i opadają dużo dalej niż ziarno. W ten sposób daje się skutecznie oraz bez większego trudu od siebie oddzielić ziarno i plewy.

Po tych objaśnieniach zwróćmy teraz uwagę, że w dzisiejszej Ewangelii św. Jan Chrzciel niezwykle obrazowo mówi o Mesjaszu, czyli Jezusie Chrystusie, jako tym, który, posługując się wiejadłem, będzie kiedyś oddzielał godnych do wejścia do Królestwa Bożego od tych, którzy tam nie zostaną wpuszczeni. Pierwszych ostatni z proroków porównuje do pszenicy, która ze względu na swój ciężar nie zostanie przez wiatr porwana daleko od Jezusa, a drugich do plew, które zostaną uniesione znacznie dalej, wskutek czego będą uznani za nieprzydatnych do niczego i następnie spaleni.

Mając na uwadze użyte przez Chrzciciela porównanie , aż ciśnie się teraz na usta pytanie: Co będzie „ciężarem”, dzięki któremu niektórzy ludzie, gdy zostaną podrzuceni przez Jezusa w dniu sądu niczym wymłócone zboże, nie opadną zbyt daleko, a inni, którym najwyraźniej właśnie owego „ciężaru” zabraknie, zostaną odrzuceni od Jezusa hen hen?

W poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie istotną wskazówką wydaje się być postawa samego Jana Chrzciciela w momencie, gdy doszły do niego słuchy, że ludzie zaczynają snuć sobie domysły, iż być może on właśnie, Jan, jest zapowiadanym i oczekiwanym Mesjaszem. Chrzciciel uciął wówczas sprawę, wskazując, że po nim nadchodzi znacznie mocniejszy od niego, któremu nie jest on nawet godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. A jednym słowem moglibyśmy bez wątpienia określić przyjętą przez Jana postawę w obliczu toczących się pewnie wtedy żywo na jego temat dyskusji, tzn. rozważań, kim on jest, mianem POKORY.

Tak, to właśnie tylko człowiek o pokornym sercu będzie na tyle „ciężki”, że w dniu sądu, gdy zostanie podrzucony niczym wymłócone zboże, opadnie na tyle blisko Jezusa, iż zostanie przez Niego przygarnięty do Królestwa Niebieskiego. Natomiast ci, dla których pokora była postawą zupełnie obcą w życiu, będą tak „leciutcy”, że w dniu sądu upadną od Pana bardzo daleko.

Jak się zatem powinniśmy „obciążać”, abyśmy zostali uznani godnymi wejścia do nieba? Tu celnych wskazówek udziela nam św. Jan od Krzyża w książeczce Słowa światła i miłości. Możemy w dziełku tym m.in. przeczytać: zło dobrem zwyciężysz, odrzucisz daleko szatana i posiądziesz wesele ducha”.

ks. Zdzisław Kieliszek