Dopełnił się czas oczekiwania. Nasze domy pięknie udekorowane migocą tysiącami kolorowych świecidełek. Świąteczne kartki już wysłane. W wysprzątanym domu choinka, a pod nią zapakowane prezenty. Pachnie świątecznymi potrawami. Brzmią radosne kolędy. Wigilijny stół przykryty białym obrusem, a pod nim odrobina pachnącego siana. Na stole tradycyjna liczba potraw oraz biały opłatek. Na grudniowym niebie pierwsza wigilijna gwiazda. Przyjaźnie wyciągnięta ręka z białym opłatkiem. Życzenia. A później Pasterka w pięknie udekorowanym kościele. Nastrojowa szopka a w niej figurka Dziecięcia, na które czekamy. Cała ta sceneria mówi o naszym przygotowaniu na przyjęcie Chrystusa. To jest tak bardzo wiele, a zarazem może nic nie znaczyć.
W niejednym domu, w niejednym sercu może powtórzyć się historia, którą chcę teraz przytoczyć. Przez pięćdziesiąt lat parafianie cieszyli się piękną grą swojego organisty. Był on lubiany także za swoją uczynność i serdeczność. Po przejściu na emeryturę organista wyjechał do innego miasta. Parafianie postanowili odwdzięczyć się muzykowi i zorganizowali dla niego piękny bal. Sala wypełniła się do ostatniego miejsca życzliwymi mu ludźmi. Przyszedł najważniejszy moment oficjalnego podziękowania. Wszyscy rozglądają się i szukają organisty. Gdzie on jest? Okazało się, że w tym zabieganiu organizatorzy zapomnieli zaprosić głównego gościa.
W świątecznym zabieganiu, kultywowaniu tradycji i zwyczajów świątecznych lub braku dostatecznego zgłębienia tajemnicy tych świąt, przygotowując się na przyjęcie tak dostojnego Gościa, możemy zapomnieć odpowiednio Go zaprosić. Zewnętrzne, świąteczne przygotowania mają o tyle sens o ile przygotowane są nasze serca na przyjęcie Chrystusa. Wymiecione zostaje zło z naszej duszy i przyozdobione światłem prawdy, ufności, dobra i miłości. W przeciwnym razie, nawet gdy człowiek wygląda przyjścia Boga, rozmija się z Nim. Prorok Izajasz zapowiadał przyjście Mesjasza, który miał rozjaśnić nieziemskim blaskiem oblicze ziemi i oblicza ludzkich serc: „Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków zabłysło światło. Pomnożyłeś radość, zwiększyłeś wesele. Rozradowali się przed Tobą, jak się radują we żniwa, jak się weselą przy podziale łupu. Bo złamałeś jego ciężkie jarzmo i drążek na jego ramieniu, pręt jego ciemięzcy jak w dniu porażki Madianitów. Albowiem Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany, na Jego barkach spoczęła władza”. Naród Wybrany z radością oczekiwał i przygotowywał się na przyjście Mesjasza, a jednak, gdy przyszedł czas wypełnienia proroctwa, nie wszyscy rozpoznali czas swego nawiedzenia.
Pierwszymi, którzy usłuchali anioła i poszli do Betlejem byli ludzie ubodzy, prostego serca. Ci, którzy z własnego doświadczenia wiedzieli, co to jest lęk, strach, trud życia. I wiedzieli, jak stawiać temu czoła. Ale to, co zobaczyli na betlejemskim niebie napełniło ich lękiem, na dnie którego czaiła się jakaś tajemnicza radość. Do zalęknionych anioł powiedział: „Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką…”. Słowa “Nie bójcie się” mają o wiele większą wymowę niż tylko uspokojenie pasterzy patrzących na nadzwyczajne i nadprzyrodzone zjawisko niebieskie. Echo tego zawołania brzmi w słowach papieża Jana Pawła II skierowanych do świata: „Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! Otwórzcie drzwi Jego zbawczej władzy, otwórzcie jej granice państw, systemy ekonomiczne i polityczne, szerokie obszary kultury, cywilizacji i rozwoju. Nie lękajcie się! Chrystus wie, co kryje się we wnętrzu człowieka. Jedynie On to wie! Dziś człowiek tak często nie wie, co nosi w sobie, w głębi swej duszy, swego serca. Jak często jest niepewny sensu swego życia na tej ziemi. Ogarnia go zwątpienie, które przeradza się w rozpacz.”
A zatem nie lękajmy się otworzyć drzwi naszych serc Chrystusowi. Kto uczyni to, wtedy serce napełni się radością, o której mówi anioł znad Betlejem: „Oto zwiastuję wam radość wielką…”. Zwiastuje to, czego przez całe życie szukają ludzie. Jedni ją znajdują inni nie. Jest tak wiele sytuacji, sposobów odnalezienia radości, że łatwiej wymienić, gdzie jej nie można znaleźć. Na łamach jednej z gazet zamieszczano wykaz wartości, które mogą omamić człowieka złudnym szczęściem. A zatem, gdzie nie możemy znaleźć prawdziwej radości:
W niewierze – jeden z największych niedowiarków i bezbożników Voltaire napisał: „Byłbym szczęśliwszym, gdybym się w ogóle nie narodził”.
W przyjemnościach- wielki poeta angielski Lord Byron, który pławił się w różnego rodzaju przyjemnościach pod koniec życia napisał: „Pozostały mi tylko robaki, wrzody i zgryzoty”.
Nie w pieniądzach- Jay Gould, bardzo bogaty milioner amerykański, umierając powiedział: „Sądzę, że jestem najnieszczęśliwszym człowiekiem na świecie”.
Nie w sławie i pozycji społecznej- Lord Beaconsfield, angielski mąż stanu, konserwatysta, minister finansów i premier, który miał sławę i eksponowane stanowisko, napisał: „Młodość jest pomyłką, wiek dojrzały- zmaganiem, a starość- żalem”.
Nie w wojennej sławie- Aleksander Wielki po zdobyciu całego, znanego wówczas świata, płakał w namiocie, mówiąc: „Nie ma już żadnego kraju do zdobycia”.
Święta Bożego Narodzenia w radosnej i nastrojowej atmosferze kierują naszą uwagę na Chrystusa, w którym możemy odnaleźć najpełniejszą radość. Abyśmy mieli przystęp do Niego narodził się w ubogiej stajni betlejemskiej. We wszystkim upodobnił się do nas, oprócz grzechu. Pięknie przybliża tę prawdę L. Noben w “Orędziu z groty betlejemskiej”:
„Narodziłem się nagi – mówi Bóg – abyś potrafił wyrzekać się samego siebie.
Narodziłem się ubogi, abyś mógł uznać mnie za jedyne bogactwo.
Narodziłem się w stajni, abyś nauczył się uświęcać każde miejsce.
Narodziłem się bezsilny, abyś ty nigdy mnie się nie lękał.
Narodziłem się w miłości, abyś ty nigdy nie zwątpił w moją miłość.
Narodziłem się w nocy, abyś ty uwierzył, iż mogę rozjaśnić każdą rzeczywistość spowitą ciemnością.
Narodziłem się w ludzkiej postaci – mówi Bóg – abyś ty nigdy nie wstydził się być sobą.
Narodziłem się jako człowiek, abyś ty mógł stać się “synem Bożym”.
Narodziłem się prześladowany od początku, abyś ty nauczył się przyjmować wszelkie trudności.
Narodziłem się w prostocie, abyś ty nie był wewnętrznie zagmatwany.
Narodziłem się w twoim ludzkim życiu – mówi Bóg, – aby wszystkich ludzi zaprowadzić do domu Ojca”.
Szukamy zatem Boga i Jego radości, a gdy Go odnajdziemy, usłyszymy wtedy w naszej duszy spełniający się głos betlejemskich aniołów: „Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom, w których ma upodobanie” (z książki W poszukiwaniu piękna i mądrości).