Na dzisiejszą 2. Niedzielę Wielkanocną, zwaną Niedzielą Miłosierdzia, kończącą Oktawę Zmartwychwstania Pana, św. Jan daje nam wspaniałą syntezę wiary. Podkreśla, że zadaniem każdego człowieka jest uwierzyć w Jezusa Chrystusa jako Mesjasza posłanego przez Boga. Ta wiara ściśle wiąże się z męką, śmiercią i zmartwychwstaniem Jezusa. Jest to wiara, która otwiera perspektywy życia wiecznego, do którego wszyscy jesteśmy powołani. Zmartwychwstanie jest wydarzeniem, w które trzeba uwierzyć i które trzeba przyjąć jako fakt, bo na nim osadza się nasze chrześcijańskie życie.
Ewangelie w tych dniach ukazują jak tę drogę do wiary przemierzali ci, którzy byli blisko Jezusa. Również im nie było łatwo. Patrzyli na Jego znaki i cuda, słuchali Jego nauczania, a mimo tego nie byli w stanie zrozumieć Jego śmierci, a tym bardziej uwierzyć w Jego zmartwychwstanie. Nie mogli pojąć dlaczego Bóg, którego Jezus nazywał Ojcem, pozwolił, aby ludzie skazali Go na okrutną śmierć przez ukrzyżowanie.
W wierze nie wszystko da się wyjaśnić logicznie i rozumowo. Wiara nie jest nauką. Wiara jest postawą całkowitego zaufania Bogu, jest bezwarunkowym zdaniem się na wolę Bożą. Bóg nigdy nie skrzywdzi człowieka. Bóg chce tylko i wyłącznie dobra dla człowieka. Właśnie z miłości do człowieka, dla jego zbawienia, Bóg pozwolił, aby Jego Syn, Jezus, zawisł na krzyżu. Bóg kocha człowieka do szaleństwa i dlatego dla dobra człowieka nie oszczędził cierpienia nawet Swojemu Synowi.
Bóg, który uczynił dla człowieka tak wiele, w zamian oczekuje od niego wiary. Oczekuje wiary, która jest owocem zawierzenia Jezusowi, wyboru Jezusa, Jego nauczania i Jego woli. Dar wiary człowiek otrzymuje od Boga, dlatego nigdy nie powinien dyktować Bogu jak ta wiara ma wyglądać, nie powinien Boga poprawiać, ani mówić co Bóg powinien lub nie powinien, w przeciwnym razie popełniałby grzech pychy. O jakości wiary decyduje Bóg, ale troska o jej rozwój i umacnianie należy do człowieka. Prawdziwa wiara wyrasta z pokornego trwania pod krzyżem, przez który Jezus zbawia człowieka, i z odważnego niesienia tego krzyża oraz dawania o nim świadectwa.
Przykład niewiast i uczniów, o których w tych dniach opowiadały Ewangelie, są dla nas żywym świadectwem drogi do wiary i jej umocnienia. Widzieliśmy Piotra i Jana, którzy potrzebowali wejść do pustego grobu, aby uwierzyć, że Mesjasz zmartwychwstał. Podobnie i pozostali Apostołowie „uradowali się, gdy ujrzeli Pana”, to znaczy uwierzyli, gdy im się ukazał w Wieczerniku. Wreszcie Tomasza , który chce dotknąć, sprawdzić osobiście, włożyć palec w przebity bok Zmartwychwstałego Pana… Jezus wychodzi mu naprzeciw i pokazuje swoje rany… „zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym” .
Te ostatnie słowa odnoszą się do nas, którzy nie mamy możliwości naocznego zobaczenia Jezusa tak, jak Apostołowie. Wierzymy jednak dzięki świadectwu naszych rodziców, często dziadków, sąsiadów, przyjaciół, kapłanów i wielu innych, którzy swoim dobrym przykładem ukształtowali naszą wiarę. Gdy, jako chrześcijanie dajemy świadectwo wiary, wypełniamy polecenie zmartwychwstałego Chrystusa, aby iść i nauczać wszystkie narody ziemi.
Jezus uczynił nas spadkobiercami i uczestnikami tej wielkiej misji, jaką sam zapoczątkował, a po swojej śmierci i zmartwychwstaniu, powierzył do realizacji swoim uczniom aż do skończenia świata. Tę misję wypełniamy gdy głosimy zmartwychwstałego Chrystusa, gdy umacniamy w sobie postawę wiary, gdy dajemy świadectwo życia wiarą, gdy uczestniczymy w życiu Kościoła i korzystamy z sakramentów, gdy okazujemy innym miłość, gdy żyjemy zgodnie z zasadami moralnymi, gdy przebaczamy innym… Czyż nie jest to wielki gest zaufania Jezusa względem każdego z nas?
Tylko Jezus wie, ile osób odnalazło lub umocniło swoją wiarę dzięki naszemu świadectwu wiary, dzięki odwadze z jaką ją wyznajemy! To bardzo ważne, abyśmy zadbali o ten przekaz najpierw we własnym domu rodzinnym, w środowisku naszego codziennego bytowania i pracy. Ważne, abyśmy się nie wstydzili wiary, nie dyspensowali od przekazywania jej innym. Kiedy tego nie czynimy, kiedy rodzice mówią do swoich dzieci, aby nie szły na Mszę św., na katechezę, na spotkanie modlitewne… zadajemy Jezusowi cierpienie i sprzeniewierzamy Jego zaufani do nas.
Bóg, jednak pełen miłosierdzia, który zna nasze serce, chce je nieustannie oczyszczać z wszelkich słabości grzechowych. O tym właśnie mówił Jezus do S. Faustyny, kiedy zlecił jej namalowanie obrazu Jezusa Miłosiernego i ustanowienie Niedzieli Miłosierdzia. Chciał w ten sposób dać wszystkim możliwość przeniknięcia do serca miłości Bożej.
Jedno z objawieni S. Faustynie miało miejsce w 1936 r. w Ostrej Bramie w Wilnie, podczas uroczystości Triduum, na które z kazaniami był zaproszony ks. Michał Sopoćko, spowiednik S. Faustyny. Wówczas to po raz pierwszy został wystawiony do publicznego kultu obraz Jezusa Miłosiernego (namalowany w 1935r.). S. Faustyna, która była obecna na uroczystościach, odnotowała potem w swoim Dzienniczku: „Kiedy [ks. Sopoćko] zaczął mówić o tym wielkim miłosierdziu Pańskim, obraz ten przybrał żywą postać i promienie te przenikały do serc ludzi zgromadzonych, jednak nie w równiej mierze, jedni otrzymywali więcej, a drudzy mniej”.
Następnie, Jezus wyjaśnił, że są to promienie miłosierdzia, jakie rozdziela dla tych, którzy pragną miłosierdzia dostąpić. Zaś w październiku 1937 roku Jezus zwracając się do S. Faustyny, powiedział: „Błagaj Mojego miłosierdzia szczególnie dla grzeszników i choć przez krótki moment zagłębiaj się w Mojej męce, szczególnie w Moim opuszczeniu w chwili konania. Jest to godzina wielkiego miłosierdzia dla świata całego” (Dz. 1320).
Dzisiejsza Niedziela Miłosierdzia przypomina nam, że miłosierdzie jest owocem Bożej miłości do nas. Jest ono jak potężny ogień, który wypala w człowieku grzech i otwiera przed nim bramy zbawienia. Jest nam dana jego potężny oręż w walce z grzechem. Nieustannie oczyszcza nasze serce z grzechów i napełnia je miłością Bożą, pozwala spojrzeć na drugiego człowieka i na świat oczami Boga. Jest więc dla nas wielka pomocą w naszym codziennym chrześcijańskim życiu.
/…/Weźmijcie Ducha Świętego!”. Te słowa są skierowane do każdego z nas. Jak kiedyś do Apostołów, tak dziś Zmartwychwstały Chrystus posyła nas w mocy Ducha Świętego, abyśmy byli świadkami zmartwychwstania. Weźmijcie Ducha Świętego i stańcie się apostołami Zmartwychwstania Jezusa i Jego miłosierdzia. Podejmując zaproszenie Jezusa, głośmy Miłosierdzie Boże swoją postawą, swoimi czynami i swoim chrześcijańskim świadectwem. Stańmy się drogą Miłosierdzia na której grzeszący i wątpiący będą mogli odnaleźć Jezusa Miłosiernego!