DOBROĆ I MIŁOSIERDZIE

DOBROĆ I MIŁOSIERDZIE

W połowie lat 70 ubiegłego wieku w Stanach Zjednoczonych miał miejsce skandal polityczny zwany Aferą Watergate. W wyniku, którego prezydent Nixon musiał się podać do dymisji. Przyczyną afery były nielegalne działania administracji Nixona skierowane przeciwko jego przeciwnikom politycznym. Jednym ze skazanych urzędników administracji Nixona był Charles Colson. Po odbyciu kary i wyjściu z więzienia w roku 1975 napisał książkę Life , w niej między innymi: „Miałem swój czas…. Spłaciłem swój dług. Teraz jestem wolny i mogę od nowa zacząć życie, życie bardziej proste. Może znajdę dobrą pracę, albo założę własny uczciwy biznes”.

Bardzo dobrze zapamiętał nocny epizod, który miał miejsce w więzieniu w Alabamie. Pewnego dnia w czasie spotkania więźniów, jeden z nich, pokryty na całym ciele tatuażami wstał i nieprzychylnie powiedział do Colsona: „Ty wkrótce wyjdziesz z więzienia. Co zamierzasz zrobić dla nas?” 

W sali zaległa śmiertelna cisza.  Wszyscy słuchali, co Colson odpowie.

Bedę z pewnością pomagał w sposób, jaki będzie możliwy. Nigdy nie zapomnę tego okropnego miejsca i was”. Archie patrząc na niego powiedział z sarkazmem: „Wszyscy tak mówią, a gdy wychodzą szybko zapominają o swoich obietnicach”.

Ja będę pamiętał”- zapewniał Colson. Colson nigdy nie zapomniał tego epizodu i tego mężczyzny. Po wyjściu z więzienia zmienił się, zawierzając Chrystusowi całe swoje życie. Zagłębiając się w lekturze Ewangelii rodziło się w nim coraz większe pragnienie poświecenia swego życia Chrystusowi i pomocy potrzebującym.

W końcu podjął decyzję służby Chrystusowi przez pomoc więźniom i ich rodzinom. Zaczął aktywnie działać w chrześcijańskiej organizacji , która wspiera duchowo i materialnie więźniów i ich rodziny. Można powiedzieć, że Colson realizuje słowa Chrystusa z dzisiejszej Ewangelii: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają”. Kontynuuje niejako dzieło, które Jezus rozpoczął prawie dwa tysiące lat temu.

Ewangelia przedstawia nam jedno z wielu zdarzeń, które są wypełnieniem słów Jezusa o misji uzdrawiania tych, którzy się źle mają. Jezus uzdrawił kogoś, kto uważał się za całkiem zdrowego. Uzdrowił celnika. 

Celnicy, ściągając podatki dla rzymskiego okupanta dopuszczali się różnych nadużyć. Przed ich chciwością nie było w zasadzie obrony. Celnicy byli znienawidzeni z powodu nieuczciwości i wysługiwania się pogańskiemu okupantowi. Byli jak trędowaci i nieczyści. Nie mogli składać ofiar w Świątyni Jerozolimskiej. Faryzeusze twierdzili, że Bóg ich potępił i odrzucił.

Jezus nie tylko powołał celnika, ale skorzystał z jego gościny. Zgorszeni faryzeusze pytali: „Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?”.  A Jezus im odpowiedział: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają”.

Tylko ogromna miłość może pochylić się nad grzesznikiem i podnieść go. Miłość jest największym lekarstwem na choroby duchowe człowieka. Tak łatwo potępić, przekreślić grzesznika, a o wiele trudniej pomoc mu podnieść się.

Kochająca matka, kochający ojciec nigdy nie odtrąci swego błądzącego dziecka. Wszystko zrobi, aby dziecko ratować. Jesteśmy dziećmi Boga, dlatego gdy błądzimy On pochyla się nad nami i chce nas ratować.

W Ewangelii Chrystus mówi: „Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary”. Wszystkie nasze ofiary, modlitwy nic nie znaczą, jeśli nie są przepojone miłosierdziem i miłością.

Kilkaset lat przed Chrystusem prorok Ozeasz mówił w imieniu Boga: „Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń”. A zatem faryzeusze mieli kilkaset lat, aby zrozumieć, czego Bóg oczekuje od nich. Okazuje się jednak, że człowiek może nie zauważyć, jaka ofiara Bogu jest najmilsza. Faryzeusze sądzi, że ilość wylanej krwi ofiarnej i dymów kadzielnych decyduje o pobożności. Poprzez świąteczny harmider człowiek może nie usłyszeć słów Boga: „Miłości pragnę, nie krwawej ofiary”.

Colson, wspomniany na wstępie tych rozważań zrozumiał Chrystusowe przesłanie. Miłosierdzie i miłość sprawiły, że całe życie poświecił pomocy więźniom i ich rodzinom.

Więzienie może przybierać w życiu człowieka różne formy. Może nas więzić alkoholizm, narkomania, bezsens życia, poczucie samotności, zagubienie życiowe, nienawiść.

Jednym, słowem największym zniewoleniem człowieka jest zagubienie się i grzech. Gdy jesteśmy wolni od tego zniewolenia, to nie jest powód do wynoszenia się nad innych, osądzania, potępiania, przekreślania.  Zakończę to rozważanie fragmentem z książki Colsona „Life Sentence”. Jeśli chrześcijanie napełnią się miłością i miłosierdziem Tego, który umarł za nas na krzyżu otrzymają potężną moc przeciwstawienia się złu i ludzkim biedom. Ogromne rzesze ludzi żyjących wiarą w Chrystusa, będą zmieniać dzisiejszy świat, pełen cynizmu i obojętności”.