VI Niedziela
Tekst Ewangelii (Łk 6,17.20-26): Jezus zeszedł z nimi na dół i zatrzymał się na równinie. Był tam duży poczet Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i Jerozolimy oraz z wybrzeża Tyru i Sydonu; A On podniósł oczy na swoich uczniów i mówił: Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże. Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni. Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie. Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą, i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego podadzą w pogardę wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom. Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą. Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie. Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie. Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom (Łk 6,17.20-26).
NAUKA Z GÓRY BŁOGOSŁAWIEŃSTW
Lord Irwin, były wicekról Indii z ramienia Anglii, po powrocie z Konferencji Okrągłego Stołu w Londynie odwiedził Mahatma Gandhiego, późniejszego, wybitnego przywódcę narodu hinduskiego. W czasie spotkania Irwin zadał Gandhiemu pytanie: „Mahatma powiedz mi, jako mężczyzna mężczyźnie, jakie widzisz rozwiązanie problemów mojego i twojego kraju?” W odpowiedzi, Gandhi powoli sięgnął po książkę leżącą na stoliku. Była to Ewangelia wg Mateusza, otworzył ją na 5 rozdziale i powiedział: „Kiedy twój kraj i mój razem wprowadzą w życie naukę Chrystusa z Góry Błogosławieństw, rozwiążemy nie tylko problemy naszych krajów, ale całego świata.” Słowa te wypowiedział człowiek, który nie był chrześcijaninem.
Święty Mateusz ewangelista w rozdziale 5 zanotował 8 błogosławieństw wygłoszonych przez Jezusa. Zaś Święty Łukasz, wymienia tylko cztery. Nie jest to wynik jakiegoś nieporozumienia. Cztery wersje Ewangelii wg św. Mateusza, św. Marka, św. Łukasza i św. Jana wzajemnie się uzupełniają. Ewangeliści patrząc na to samo wydarzenie opisywali je, nadając im własne piętno. Podobnie jak świadkowie tego samego wydarzenia będą go różnie opisywać; jeden zapamięta ten, a drugi inny szczegół.
Kazanie na Górze Błogosławieństw uważane jest za najpiękniejszy fragment Dobrej Nowiny.
Słowo „błogosławiony” może być zastąpione słowem „szczęśliwy”. A zatem jak rozumieć ewangeliczne błogosławieństwa dzisiaj, gdy myślenie wielu jest bliskie słowom, jakie napisał Mea West: „Byłem biednym, i byłem bogatym. Wierzcie mi, bogactwo jest lepsze”.
Aby pełniej zrozumieć sens Jezusowych błogosławieństw odwołajmy się do mentalności ludzi, do których Jezus przemawiał. W ówczesnej kulturze inaczej rozumiano pojęcia „bogactwa” i „ubóstwa” niż dziś. Znaczenie tych pojęć było bardziej socjologiczne niż ekonomiczne. Bogatym był ten, kto był wystarczająco silny, aby obronić swoje własne bogactwo, a także zabrać je słabszym. W odwrotnym podobieństwie, za biednego uważano kogoś, kto był słaby i nie był w stanie, nie tylko zdobyć nowych bogactw, ale nawet obronić tych, które posiadał. Dlatego też wdowa, która byłaby nawet bardzo bogata, a nie miała syna lub kogoś, kto by ją bronił, w Ewangelii będzie nazwana „biedną wdową”. Stąd też ewangeliczne znaczenie słowa „bogaty” ma raczej znaczenie „chciwy”. „Biedny” znaczy raczej „nieszczęśliwy”- w sensie braku powodzenia materialnego. W starożytności, większość doświadczała ubóstwa. Najczęściej było ono wynikiem chciwości niewielkiej grupy ludzi opływających w bogactwa. Stąd też w dalszej części Ewangelii znajdą się słowa potępienia skierowane do bogatych ( chciwych) „biada wam”.
Błogosławieństwa, obiecując nagrodę Królestwa Bożego, nie są tylko doraźnym pocieszeniem dla biednych i uciemiężonych. Mówią one o godności człowieka, której gwarantem jest sam Bóg. Godność ta niezależna od stanowiska i zasobności materialnej. Człowiek, który oprze swą godność na mądrości Bożej może być szczęśliwy niezależnie od tego, jakie koleje będzie przechodził na ziemi. Biedny człowiek, doświadczany na ziemi może być szczęśliwy. Tak jak bogacz, zżerany chciwością, może być nieszczęśliwy. Jest tutaj coś z myśli filozofa greckiego Sokratesa: „Lepiej być nieszczęśliwym mędrcem niż szczęśliwym głupcem”.
Także głód i płacz mogą być wykorzystane jak znak sprzeciwu wobec niesprawiedliwości i krzywdzie. Ci, którzy tego doświadczają mogą mieć satysfakcję, że przez „głód” i „płacz” budują lepszy świat. Ta satysfakcja jest oparta na zapewnieniu Chrystusa, że ci którzy w tym duchu podejmują te udręki życia, budują Królestwo Boże i będą jego dziedzicami. A zatem błogosławieństwa mówią budowaniu szczęścia niezależnie od uwarunkowań materialnych, a nawet wbrew przeciwnościom tego świata.
Propozycja błogosławieństw może wydawać nierealna w naszym życiu. Czy można na tej drodze osiągnąć szczęście? W odpowiedzi na te wątpliwości przytoczę legendę o indiańskim chłopcu, który znalazł jajko orła i położył je do gniazda kury, wysiadającej kurczęta. Po wykluciu z jajka, mały orzeł wychowywał się razem z kurczętami i zachowywał się tak jak one. Razem z nimi grzebał w ziemi, gdakał jak kura, jak kura próbował latać, nisko nad ziemią. Pewnego dnia mały orzeł zobaczył na błękitnym niebie majestatycznie szybujące ptaki. Ten widok oszołomił go. Podekscytowany pyta starej kury:, „Co to za ptaki”. „To są orły”, odparła kura. „Ale zapomnij o tym. Ty nigdy nie będziesz szybował tak jak one”.
Bóg dał człowiekowi duchowe „skrzydła orła”, aby szybował swobodnie po niebieskich przestworzach. Dotykał i doświadczał świata gdzie jest tylko błękit i światło, wolność i wieczność. Ale czasami, człowiek nawet nie spojrzy w niebo, tylko grzebie w ziemi, jak te kury z indiańskiej legendy. A do tych, co czują w sobie chęć szybowania po boskich przestworzach mówią: „daj sobie spokój, to nie dla ciebie, to nie na dzisiejsze czasy”.
Błogosławieństwa Jezusa są zaproszenie do najwyższego lotu, do radości szybowania i zbawiającego dotknięcia Boga .