Wielki Post to czas rekolekcji. Rekolekcje jest to próba spojrzenia na siebie w świetle Bożym, próba zobaczenia siebie takim, jakim widzi mnie Bóg. Dlatego zaproszenie do rekolekcji budzi zazwyczaj nadzieję, ale może też budzić odruch ucieczki. Z nadzieją czekają na święty czas rekolekcji różni ludzie, którzy poczuli się bliscy synowi marnotrawnemu. Jedni z nich już nie mogą dłużej znieść ciężaru grzechów, jakim czują się przytłoczeni; inni mają dość tego życia jałowego, które nieubłaganie mija, a prowadzi do nikąd – i tęsknią za nowym życiem, za takim życiem, w którym sam Bóg stanie się całym ich skarbem i źródłem sensu.
Ale zaproszenie do rekolekcji, wezwanie do nawrócenia, może w nas również budzić odruch ucieczki. Człowiekowi nieraz trudno przyznać się do swoich grzechów, nawet przed sobą samym, nawet przed Panem Bogiem. Już pierwszy grzesznik Adam usiłował się ukryć przed Panem Bogiem. O tej tendencji do ukrywania swoich grzechów przed sobą i przed innymi mówi Pan Jezus : „A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło, bo złe były ich czyny.
Spróbujmy rozpoznać konkretnie tę ciemność, w którą się chronimy, aby ukryć swoje grzechy. Najbardziej banalną jej formą jest przyłączenie się do kursujących opinii, że jakieś zło grzechem nie jest, że każdy winien się troszczyć o swoją korzyść i nie przejmować się cudzą krzywdą , bo takie są jakoby reguły życia. Czy nie słyszymy opinii, że przykazania miłości bliźniego nie da się pogodzić z twardymi wymogami życia , że przykazania należałoby bardziej dostosować do dzisiejszej mentalności?
Inna forma ucieczki w ciemność, ażeby ukryć w niej swoje grzechy. Mianowicie, lubimy niekiedy potępiać zło w innych, ażeby na tej drodze wzmocnić dobre mniemanie o samym sobie. A może to właśnie ja osądzam innych, ażeby w ten sposób ukryć się ze swoimi własnymi grzechami? Jeżeli tak jest, znaczy to, że bardziej miłuję ciemność aniżeli światło.
Ciemnością może być również nasza pozorna sprawiedliwość. Wydaje ci się, że jesteś człowiekiem bez zarzutu, bo nie jesteś złodziejem , zabójcą. . Może zwiedziony swoją pozorną sprawiedliwością zapomniałeś już nawet o tym, poco znalazłeś się na tej ziemi – że sam Bóg jest twoim przeznaczeniem i że to On powinien stać się pierwszym skarbem twojego życia.
Rekolekcje mają w sobie coś z błogosławionego sądu Bożego nad człowiekiem. Wiemy, że sąd Boży będzie polegał na tym, że się w pełni ujawni nasze dobro i zło. Sąd Boży będzie potężnym wkroczeniem Boga w ludzkie wnętrza. Bóg ukróci wówczas zło i przywróci dobru wszelkie należne mu prawa. Dlatego sądu Bożego się boimy, a zarazem za nim tęsknimy. Lękamy się sądu Bożego, bo zdajemy sobie sprawę z tego, że zła cząstka mojego ja zostanie wówczas zdemaskowana. Ale jednocześnie tęsknimy za sądem Bożym, bo dobra, Boża cząstka mojego ja otrzyma wówczas pełną obronę, uzyska całą należną jej wolność.
Otóż spróbujmy przeżyć nasze wielkopostne rekolekcje jako uprzedzenie sądu Bożego na ziemi. Spójrzmy na siebie w świetle Chrystusa. Jeśli zauważamy w sobie rzeczy niedobre, podziękujmy Bogu za łaskę zobaczenia siebie w prawdzie, bo lepiej zobaczyć swój grzech teraz, niż gdybyśmy go mieli zobaczyć dopiero na sądzie ostatecznym.
Jeśli otrzymamy od Chrystusa łaskę zobaczenia grzechu, jakiego przedtem w sobie nie dostrzegaliśmy, to łaska ta uzdolni nas zarazem do pokonania tego grzechu.
Zatem szukajmy tego zbawczego światła Chrystusa, które jest niszczące dla naszego grzechu, a życiodajne dla człowieka Bożego, jaki w nas mieszka. To światło zawiera się w słowie Bożym, jeśli wsłuchujemy się w nie z wiarą. To światło ogarnia człowieka, który stara się cierpliwie i w Duchu Bożym znosić spotykające go utrapienia. To światło zstępuje na człowieka na modlitwie, jeśli staram się tak modlić, ażeby naprawdę zjednoczyć się z Bogiem.
Ale nie przypadkiem łaskę dobrych rekolekcji najszczególniej łączymy z przystąpieniem do sakramentów świętych. Bo w sakramencie pokuty sam Chrystus zstępuje do mojej duszy, ażeby ujawnić mój grzech i go zniszczyć. Darem zaś komunii św. jest już nie tylko zbawcza moc Chrystusa, ale On sam, który pragnie mnie i nas wszystkich uczynić jedno z sobą.
Zatem zbliżajmy się z ufnością do tego Światła, któremu na imię Jezus Chrystus. Oby dzisiaj każdy z nas przybliżył się jakoś do Jezusa Chrystusa i odnalazł w Nim swojego Zbawcę. Amen – niech się tak stanie.