W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. Wybierali się więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie. W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoim stadem. Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. Lecz anioł rzekł do nich: „Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu; dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz Pan. A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie”. I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami: „Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom, w których ma upodobanie” (Łk 2,1-14).
Dziś noc Bożego Narodzenia – niezwykle ważna dla nas, chrześcijan. Myślę, że każdy wie, że najważniejszy jest mały Jezus, Jezus, który narodził się dla nas, aby nas zbawić (por. Łk 2,1-20; J 3,16). Narodził się dla ciebie i dla mnie.
Przecież żadne wydarzenie z życia Chrystusa nie jest nam tak bliskie, jak właśnie Jego narodzenie. I żadne inne święto chrześcijańskie nie wkracza tak bezpośrednio do naszych domów, jak Święto Bożego Narodzenia. W uroczysty wieczór wigilijny w naszych domach wytwarza się prawdziwie religijny nastrój. W tym podniosłym czasie gromadzimy się wokół stołu, łamiemy się opłatkiem, składamy sobie życzenia, jesteśmy dla siebie życzliwi – jesteśmy braćmi.
A potem? Potem wychodzimy na spotkanie z nocą inną niż wszystkie, bardzo oczekiwaną. Na spotkanie z nocą, w której w ciszy przychodzi na świat On – Jezus Chrystus (por. Łk 2,6-7).
Ciasno robi się wtedy w naszych świątyniach – są one wypełnione wiernymi, nawet tymi, którzy na co dzień nie szukają Boga, a dziś pochylają się nad lichym żłóbkiem. Przyszli cieszyć się Jego narodzinami. Chcą być pierwszymi gośćmi Jezusa, Jego najbliższymi.
Chcą być jak pasterze z Betlejem, którzy pierwsi usłyszeli Dobrą Nowinę (Łk 2,8-18). Chcemy Mu ofiarować nasze dary, a także powierzyć Mu nasze problemy i zmartwienia, których każdy z nas ma tak wiele. Z którymi często sami sobie nie radzimy, a jedynie Jezus może nam pomóc. Chcemy Go przywitać i zobaczyć to Dziecię – Króla Świata (por. Iz 9,5; Mt 2,2). Tak jak uczynili to pasterze ponad 2000 lat temu.
W okolicach Betlejem żył kiedyś pewien wilk. Był postrachem tamtejszych pasterzy, którzy całe noce spędzali na strzeżeniu swoich stad przed nim. Zawsze ktoś musiał być na straży, a wilk był wiecznie głodny, przebiegły i zły.
Pewnej nocy stało się coś niezwykłego. Łąki wypełniły się światłem, muzyką i życiem. Przepiękny śpiew aniołów brzmiał w przestrzeni. Narodziło się Dziecko – niewielki różowy kłębuszek.
Wilk zdziwił się, że ci prości, szorstcy pasterze wszyscy jak jeden mąż pobiegli zobaczyć Dziecko. „Ile w tym mizdrzenia się przed ludzkim szczenięciem” – pomyślał wilk i podążył cicho za nimi. Gdy zobaczył, że wchodzą do stajenki, zatrzymał się w cieniu i zaczekał.
Pasterze przynieśli dary, pozdrowili mężczyznę i kobietę, pokłonili się z szacunkiem Dzieciątku i wyszli. Mężczyzna i kobieta – Józef i Maryja – zmęczeni wydarzeniami dnia, zasnęli.
Wilk, przebiegły jak zawsze, wsunął się do stajenki tak, że nikt go nie zauważył – jedynie Dziecko. Jezus otworzył swoje ogromne oczy i patrzył na wydłużony pysk wilka, który krok po kroku, ostrożnie i nieubłaganie zbliżał się coraz bardziej. Miał przymknięty pysk, gorący język, a oczy jak dwie przerażające szczeliny. Mimo to Dziecko nie bało się.
„Dobry kąsek” – pomyślał wilk. Jego gorący oddech owiał Dziecię. Naprężył mięśnie, aby chwycić delikatną ofiarę.
W tym samym momencie rączka Dziecka, jak delikatny kwiat, łagodnie i czule pogłaskała jego pysk. Po raz pierwszy ktoś pogłaskał jego szorstką i rozczochraną sierść. Potem Jezus, głosem jakiego wilk nigdy nie słyszał, powiedział: „Wilku, bardzo cię lubię”.
Wtedy stało się coś niesłychanego. Skóra na wilku rozdarła się i opadła na ziemię, a spod niej wyłonił się człowiek. Upadł na kolana, ucałował rączki Dzieciątka i modlił się w ciszy. Potem, już jako człowiek, wyszedł ze stajenki i z uniesioną głową obwieszczał wszystkim: „Narodziło się Boże Dziecię, które może dać wam prawdziwą wolność! Przybył Mesjasz. On was przemieni!”.
Pozwolić, aby Jezus nas dotknął. Aby Jego ręce spoczęły na naszej twarzy. Mały Jezus chce nas przemienić, abyśmy pozbyli się „skóry wilczej” – naszego egoizmu, gniewu, pychy, lęku, wszystkiego, co rani innych i nas samych (por. Ez 36,26).
Bracie i Siostro, popatrz wokół siebie. Ktoś stoi obok ciebie. Może to twoja żona, mąż, syn lub córka. Może babcia lub dziadek. Może twoja dziewczyna lub chłopak, sąsiad albo ktoś, kogo widzisz pierwszy i ostatni raz.
I właśnie dziś Jezus ciebie i jego chce dotknąć swoimi małymi rączkami – dotknąć waszej twarzy, wnętrza, umysłu i serca, aby je przemienić.
Mały Jezus wyciąga do nas swoje ręce i mówi: „Kocham cię takim, jakim jesteś. Z twoimi problemami i zmartwieniami. Zaufaj Mi!”.
Każda epoka ma swoich pasterzy, celników, grzeszników, trędowatych: ludzi odrzuconych, nieśmiałych, niepewnych; ludzi, o których towarzystwo nikt nie zabiega.
Może i ty, bracie i siostro, tak się czujesz. Ale pamiętaj: Jesteś zaproszony. Jesteś chciany. Jesteś kochany. Pamiętaj, że jesteś pierwszym z zaproszonych przez Chrystusa, który pragnie cię przemienić i pomóc ci zdjąć „skórę wilczą”.
Dziś w nocy Bóg przychodzi w małości, abyś nie bał się do Niego zbliżyć. Pozwól, aby Jego światło weszło w twoje życie. Pozwól Mu dotknąć tego miejsca w tobie, które jest najbardziej jak „skóra wilcza” – twarde, zranione, nieufne. On nie przychodzi, aby potępiać. On przychodzi, aby zbawić, uleczyć, przemienić i nauczyć kochać.
Niech ta noc będzie nocą twojego spotkania z Bogiem, który stał się Dzieckiem.
Panie Jezu, który narodziłeś się w ciszy betlejemskiej nocy, daj nam serca proste i otwarte.
Przemieniaj to, co jest w nas twarde, zamknięte, przestraszone.
Daj nam odwagę przyjąć Twoją miłość i nieść ją innym. Amen.