W Wielki Czwartek rozpoczynamy Święte Triduum Paschalne. Te trzy dni tworzą wspólnie celebrację najważniejszej tajemnicy naszego zbawienia, które dokonało się poprzez mękę, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. W Wielki Czwartek Chrystus gromadzi nas na Mszy Wieczerzy Pańskiej. Zaprasza nas do wspólnego stołu, gdzie przemieni chleb i wino, w swoje ciało i krew, by złożyć z nich ofiarę za nas, tę samą, którą złoży na krzyżu w Wielki Piątek. Realnie obecny, zostanie pod tymi postaciami z nami na zawsze.
,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,
Podczas jednej z wojen, które wpisały się w dzieje naszej Ojczyzny, jednej z bolesnych kart historii, grupa żołnierzy wpadła w zasadzkę. Żołnierze dostali się w krzyżowy ogień i wszyscy zginęli. Jeden z nich, ciężko ranny, żył jeszcze jakiś czas. Umoczył wówczas suchą gałązkę w swojej krwi i na bukowym liściu napisał: Do widzenia Mamo, kocham Cię! Później koledzy znaleźli przy nim ten krwią napisany list, włożyli go do koperty i posłali jego matce. Matka przechowywała do końca swojego życia ten list i zasuszoną krew swojego syna, jako najcenniejszą pamiątkę, jak gdyby w tej zasuszonej krwi swojego dziecka widziała jego samego.
To tylko nikłe podobieństwo tego, co uczynił Chrystus. W dzień przed swoją śmiercią Syn Boży pozostawił Kościołowi trwałą pamiątkę napisaną własną krwią: swoje ukrzyżowane Ciało i przelaną Krew. Siebie samego zamknął w chlebie i kielichu i umieścił na wszystkich ołtarzach świata, aby Go mieli i spożywali wszyscy, którzy kiedykolwiek się urodzą i będą głodni Boga i spragnieni wiecznego życia. Pozostawił nam nie jakiś list z kilkoma kroplami swojej zasuszonej krwi, nie tylko swój zakrwawiony krzyż, ale wszystką swoją Krew, a w tej Krwi samego siebie, takiego, jakim był w najtrudniejszej chwili swojego życia – na krzyżu. Jak gdyby własnymi rękami zdjął siebie z krzyża i umieścił ponad wiekami i ponad nami. Wystarczy tylko wyciągnąć rękę i uchwycić zbawienie oraz życie.
Wielki Czwartek i Ostatnia Wieczerza Jezusa to jego pożegnanie ze światem i z życiem. Chrystus nie mówi jednak: Żegnajcie, ale: Ja pozostaję. Piszą o tym czterej Apostołowie. Pan Jezus tej nocy, kiedy został wydany, tej nocy, kiedy nienawiść ludzka przygotowała Mu wyrok i krzyż, pozostawił ludziom największy dowód swojej miłości: A gdy on jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dał uczniom, mówiąc: Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów. Oto ostatnie pragnienie Jezusa; Jaka przedziwna ”zemsta” Serca Jezusowego: Ludzie gotują Mu cierniową koronę, gwoździe i krzyż, a On przygotowuje im ucztę ze swego Ciała i Krwi. Oni szykują Mu śmierć, a On wieczne życie dla nich. Oni Mu ofiarują nienawiść i unicestwienie, a On im miłość i przebaczenie. Dokonać czegoś takiego może tylko Bóg i Jego nieskończona miłość do człowieka.
Kapłaństwo. W dzisiejszy wieczór eucharystyczny pochylamy się także nad ustanowionym przez Chrystusa sakramentem Kapłaństwa. Chciejmy bracia i siostry postawić sobie wcale nie prowokacyjne, ale głębokie pytanie: Po co nam ksiądz?
Decyzja o pójściu do zakonu czy seminarium, niegdyś witana radośnie, a nawet z pewną dumą, dziś coraz częściej napotyka na opór ze strony rodziny, gdyż jest postrzegana, jako marnowanie sobie życia. Uzasadnione zatem wydaje się postawienie sobie pytania o celowość i konieczności obecności księdza w świecie. Można by na wiele sposobów uzasadniać potrzebę kapłaństwa sakramentalnego.
Być może najbliższy prawdy był przykład pewnego miasta, które nawiedziła epidemia. Posłuchajmy. Na początku odeszli bezradnie rozłożywszy ręce lekarze. Ich wiedza okazała się nieprzydatna. Zaraz po nich odeszli stróże prawa, którzy okazali się zbędni, bo nikomu nie były w głowie rozboje, gdy wszędzie wokół zbierała swoje żniwo śmierć. Odeszli także artyści, bo nikt nie myślał o muzyce i tańcu. Na końcu postanowił odejść także proboszcz. Spakował swoją walizkę i ruszył wzdłuż milczącego szpaleru ludzi. Odchodzenie przedstawicieli poszczególnych grup zawodowych mieszkańcy kwitowali obojętnym milczeniem. Gdy jednak na horyzoncie zaczęła maleć postać proboszcza, wówczas z tłumu rozległ się okrzyk rozpaczy: Dopiero teraz, ludu chrześcijański jesteś naprawdę sam! Okrzyk ten usłyszał proboszcz. Tak jak stał, odwrócił się wypakował walizkę. Po chwili dzwony oznajmiły, że będzie sprawowana Msza Święta. Zapanowała radość!
Zewnętrznie nic się w mieście nie zmieniło; ludzie chorowali i umierali tak jak przedtem. Ale coś się jednak wydarzyło, była jakby iskierka nadziei i odrobina otuchy – Lud nie był sam! Może te słowa wyrażone krzykiem rozpaczy przez jednego z mieszkańców miasta, najlepiej oddają rację istnienia kapłaństwa: ksiądz jest po to, aby lud nie był sam. Zapewne rozumieli to znakomicie oprawcy rewolucji, wojen, totalitaryzmów, ideologii czy przywódcy terroru komunistycznego, eliminujące Boga i wiarę z przestrzeni publicznej i zaliczający do najniebezpieczniejszych grup społecznych, i jako takich przeznaczonych do zagłady w pierwszej kolejności, właśnie księży. Odzwierciedleniem tej opisanej wyżej sytuacji jest wspomnienie ks. Mariana Zientarskiego (2001+), który z grupą księży-więźniów obozu w Dachau odbywał pielgrzymkę na wschód. Podczas pobytu w Mohylewie parafianie zapragnęli, by jeden z nich pozostał na stałe jako duszpasterz, gdyż przez lata nie było tam księdza, i doznawali odczucia osamotnienia i opuszczenia.
Rozumieją to i dziś siły zła przepełnione nienawiścią do Kościoła i księdza. Bo nad ludem można zapanować w pełni dopiero wtedy, gdy będzie osamotniony i rozproszony. Dlatego będzie ksiądz chyba zawsze krytykowany, nie lubiany, a z drugiej strony tak rozpaczliwie potrzebny.
Myślę, że w ten wielkoczwartkowy wieczór dobrze jest przypomnieć sobie dzień swych święceń kapłańskich. Rodzina, dom, przyjaciele. Przypominam sobie biskupa, który patrzył mi w oczy i pytał: Czy przyrzekasz mnie i moim następcom cześć i posłuszeństwo? Pamiętam życzenia samego Chrystusa, które mi złożył w ten dzień. Były krótkie: Wytrwajcie w miłości mojej, aby radość wasza była pełna, abyście szli i owoc przynosili, aby owoc wasz trwał. Było też ostrzeżenie: Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda nie nadaje się do Królestwa Bożego. Kaznodzieja zaś przywołał słowa Pisma Świętego, a kończąc dodał: Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz?
Jezu, Najwyższy kapłanie. Dziękuje Ci za to, że kiedyś na mnie wejrzałeś, że Twoje usta wyrzekły me imię. Dziękuję Ci za dar i tajemnicę – kapłaństwo! Za to, że nic mnie nie odłączyło od Twojej miłości – ani utrapienie, ucisk czy prześladowanie, ani pomówienia, plotki, oszczerstwa w mediach. Przepraszam Cię, Panie, za to, że przyłożywszy ręce do pługa, czasem oglądałem się wstecz. Dziś w wieczór kapłański, kiedy wszystko umilknie, przyjdziesz do mnie, aby po raz któryś z kolei zapytać mnie: Powiedz, czy ty mnie kochasz jeszcze? Odpowiem: Panie, Ty wiesz, Ty wszystko wiesz. Ty wiesz, że Cię kocham!
Wielki Piątek
Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?(…) (…) wołam przez dzień, a nie odpowiadasz, (…) Szydzą ze mnie wszyscy, którzy na mnie patrzą, rozwierają wargi,
Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?(…)
(…) wołam przez dzień, a nie odpowiadasz, (…)
Szydzą ze mnie wszyscy, którzy na mnie patrzą,
rozwierają wargi, otrząsają głową:
„Zaufał Panu, niechże go wyzwoli,
niechże go wyrwie, jeśli go miłuje”. (…)
Moje gardło suche jak skorupa,
język mój przywiera do podniebienia,
kładziesz mnie w prochu śmierci. (…)
Przebodli ręce i nogi moje,
policzyć mogę wszystkie moje kości.
A oni się wpatrują, sycą mym widokiem;
moje szaty dzielą między siebie
i los rzucają o moją suknię.
Psalm 22 oddaje doskonale cierpienie i mękę Chrystusa na krzyżu. Umierającego Chrystusa na krzyżu. Samotnie. Tylko w obecności matki, wiernych uczennic i najmłodszego z apostołów – Jana. Odrzucony, niechciany i znienawidzony przez naród żydowski. Chrystusa opuszczają ci, którzy za życia byli blisko Niego, którzy przysięgali, zarzekali się, walczyli o pierwsze miejsca w Królestwie Bożym.
Teraz umiera On w obecności żołnierzy, szyderców, łotrów i kapłanów żydowskich. Poza śmiechem i drwinami, słychać tylko płacz kobiet.
Wielkie cierpienie i męka Chrystusa na krzyżu jest obrazem Jego wielkiego poświęcenia i oddania On, który nic złego nie uczynił, teraz wisi na krzyżu jak najgorszy zbrodniarz. Wielka pomyłka człowieka stała się dla ludzkości źródłem wszelkich łask, które do dziś spływają na każdego, kto wierzy i ufa Bogu. Patrząc na krzyż a na nim cierpiącego Chrystusa trzeba, zawsze pamiętać o zwycięstwie, o zmartwychwstaniu. Odrywając krzyż, mękę i śmierć Chrystusa od Jego zmartwychwstania pozbawiamy sensu całą Jego działalność .
W życiu także należy patrzeć na cierpienie i śmierć w świetle przyszłego radowania się z Bogiem. To co jest złe, a więc: niesprawiedliwość, choroba czy śmierć posiada swój radosny koniec jak poranek zmartwychwstania. Zatem reakcja apostołów była właśnie czymś odwrotnym, wyraźnym brakiem wiary w zwycięstwo Chrystusa, tchórzostwem, które prowadzi do rozpaczy i bezsensu życia.
I też wielu ludzi przeżywa swoje cierpienie jako tragedie i wielu ludzi przeżywa swoje cierpienie jako etap drogi do zwycięstwa.
Tak więc potrzeba jest wielkiej wiary patrząc na krzyż, patrząc na swoje cierpienie. Krzyż to nie koniec, lecz początek do radości. Ofiara Chrystusa jest wielkim aktem miłości Boga. Nawet grzech człowieka nie był w stanie zakłócić Bożego planu zbawienia świata. Nie były istotne fałszywe sądy, procesy, więzienia, biczowania, obelgi, krzyżowanie i śmierć. Bóg i tak dokonał, to co zamierzył przed wiekami. Wrogowie Chrystusa i wrogowie Kościoła są na starcie przegrani a swoją działalnością przyczyniają się do potępienia siebie i do wzrostu popularności Kościoła. Męczeństwo zawsze było w Kościele uznawane za największą ofiarę i przykład wierności Bogu. Kto walczy z Kościołem przyczynia się do Jego rozwoju.
Wigilia Paschalna
Liturgia Wigilii Paschalnej obfitująca w przebogatą symbolikę prowadzi nas ostatecznie ku prawdzie o Zmartwychwstaniu i zwycięstwie życia nad śmiercią. Siedem czytań ze Starego Testamentu i dwa czytania z Nowego Testamentu to jakby historia ludzkości od momentu stworzenia do owego kulminacyjnego punktu, kiedy Bóg czyni Nowe Niebo i Nową Ziemię w Chrystusie. Po stworzeniu Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre. Niestety nie widział -i chyba do dzisiaj nie widzi- tego człowiek. Dlatego trzeba było całej historii ludzkości, aby to, co było dobre, zostało ostatecznie odrestaurowane, aby całemu stworzeniu została przywrócona pierwotna dobroć. Dokonał tego ostatecznie Chrystus przez swoją Mękę Śmierć i Zmartwychwstanie. Jest tylko jeszcze jeden, malutki szczegół: trzeba, abym ja sam w to nowe stworzenie się przyoblekł. Trzeba, abym dojrzał i rozpoznał, zaakceptował i uznał wszystkie wysiłki Boga. Inaczej -dla mnie- cały ten trud nowego stworzenia będzie bezużyteczny.
„Tak i wy rozumiejcie, że umarliście dla grzechu, żyjecie zaś dla Boga w Chrystusie Jezusie.” Niewielki krok, który został do zrobienia, należy już tylko do mnie. Wszystko inne uczynił Bóg. Czy jestem w stanie zrobić ten jeden, jedyny, malutki krok w kierunku Boga?
Wielka Sobota, to trzeci dzień świętego Triduum Paschalnego, który poprzez nocne czuwanie i Wigilię Paschalną przechodzi w radosną Niedzielę Zmartwychwstania. Wczujmy się na chwilę w jej klimat i nastrój.
Najpierw w tym dniu mamy radosną i podniosłą ciszę jakby w oczekiwaniu czegoś niezwykłego, czegoś nadzwyczajnego. Później, wieczorem, a raczej w nocy uczestniczymy w uroczystej celebracji Wigilii Paschalnej, która poprzez znaki i symbole ognia, wody i światła prowadzi nas ku głębokiej prawdzie o zwycięstwie dobra nad złem, o śmierci i zmartwychwstaniu, o stworzeniu na nowo tego, co Bóg dokonał u początków. Liturgia dzisiejszej Wigilii Paschalnej obfitująca w przebogatą symbolikę prowadzi nas ostatecznie ku prawdzie o Zmartwychwstaniu i zwycięstwie życia nad śmiercią. Poświęcenie ognia i Paschału, które otwierają liturgię Wigilii Paschalnej, przypominają nam o Chrystusie, „Który jest światłem na oświecenie Pogan”, Który przyszedł na świat, aby „oświecić każdego człowieka”.
Liturgia Słowa Wigilii Paschalnej z jej przepięknymi ośmioma czytaniami przeplatanymi śpiewem psalmów otwiera przed nami skarbiec Pisma Świętego. Jest to czas głębokiej i podniosłej medytacji i refleksji zaczynającej się rozważaniem początków świata, początków ludzkości, upadku człowieka, pierwszego przymierza z Abrahamem, drugiego przymierza z Mojżeszem i wyjścia Izraelitów z Egiptu. Ta refleksja prowadzi nas poprzez mesjańskie zapowiedzi proroka Izajasza, Barucha i Ezechiela do listu św. Pawła do Rzymian, w którym autor z całą mocą porównuje Sakrament Chrztu do Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa.
Siedem czytań ze Starego Testamentu i dwa czytania z Nowego Testamentu to jakby historia ludzkości od momentu stworzenia do owego kulminacyjnego punktu, kiedy Bóg czyni Nowe Niebo i Nową Ziemię w Chrystusie. Po stworzeniu Bóg widział, że wszystko, co uczynił było bardzo dobre. Niestety nie widział -i chyba do dzisiaj nie widzi- tego człowiek.
A w końcu Ewangelia obwieszcza nam radosną nowinę o Zmartwychwstaniu Pana. Te rozważania prowadzące nas poprzez wieki mają na celu ukazać właśnie fakt, że oto Jezus poprzez swoją Mękę, Śmierć i Zmartwychwstanie dokonuje nowego stworzenia. Aby jednak w tym Nowym Stworzeniu uczestniczyć, trzeba nam się w to nowe stworzenie przyoblec.
Dlatego trzeba było całej historii ludzkości, aby to, co było dobre, zostało ostatecznie odrestaurowane, aby całemu stworzeniu została przywrócona pierwotna dobroć. Dokonał tego Chrystus właśnie przez swoją Mękę Śmierć i Zmartwychwstanie. Jest tylko jeszcze jeden, malutki szczegół: trzeba, abym ja sam w to nowe stworzenie się przyoblekł. Trzeba, abym dojrzał i rozpoznał, zaakceptował i uznał wszystkie wysiłki Boga. Inaczej -dla mnie- cały ten trud nowego stworzenia będzie bezużyteczny. To przyobleczenie się w nowego człowieka dokonuje się w Sakramencie Chrztu, który dzisiaj, w Wielką Sobotę jest sprawowany w sposób szczególnie uroczysty.
Uczestnicząc w tej podniosłej i pięknej liturgii, odnawiając nasze przyrzeczenia chrzcielne nie zapominajmy o tym co mówi św. Paweł : „Tak i wy rozumiejcie, że umarliście dla grzechu, żyjecie zaś dla Boga w Chrystusie Jezusie.” Niewielki krok, który został do zrobienia należy już tylko do mnie. Wszystko inne uczynił Bóg. Czy jestem w stanie zrobić ten jeden, jedyny, malutki krok w kierunku Boga?
………………………………
Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego
WIELKANOCNA RADOŚĆ
Zmartwychwstał Pan! Jakie uczucia budzi to w Tobie Siostro i Bracie? Czy cieszysz się z tego? Czy przeżywasz autentyczną radość, ze zwycięstwa życia nad śmiercią, dobra nad złem, miłości nad grzechem? Co kryje się w zakamarkach Twojej duszy, kiedy słyszysz, że ?Jezus żyje, Ten, co za nas życie dał, już go więcej grób nie kryje, jak powiedział, zmartwychwstał!?
Przychodzimy do kościoła wiedzieni zmysłem wiary, pamiętający, że jest takie święto, do którego nie może się równać żadne inne, święto, które od początku istnienia chrześcijaństwa nadawało sens naszemu życiu według wiary, święto, na które nie wypada, nie można przyjść z nieoczyszczoną duszą. Tego dnia, od dawien dawna po porannej mszy, rodzina zasiadała do wielkanocnego śniadania, dzieląc się jajkiem ? symbolem nowego życia.
Z czasem symbolika przyozdabianych jajek, zwanych pisankami, poszerzona o króliczki, zajączki, pisklęta ? zwierzątka będące symbolem płodności i nowego życia, tak bardzo przeniknęła do współczesnej kultury, że zamiast nieść po całym świecie Dobrą Nowinę, że Jezus Zmartwychwstał i dał nam nowe życie, że całe stworzenie przypomina nam o tym, że jesteśmy dziećmi Stwórcy tego świata, braćmi Jego Syna ? Zbawiciela ludzkości, Zwycięscy śmierci, piekła i szatana ? ta symbolika pozbawiona głębszej wiary, straciła swoje znaczenie. Stała się zupełnie nieczytelna i często wręcz zastąpiła tę radosną wieść, że Jezus Zmartwychwstał. Żyje i daje nam Nowe Życie.
Tymczasem od samego początku chrześcijaństwa, od pierwszych uczniów Apostołów, symbolami tego święta, zwiastunami tej najradośniejszej z nowin, była symbolika Eucharystyczna, był symbol baranka, było świadectwo pustego grobu Zbawiciela.
Dlaczego Pusty Grób? Otóż opustoszały grób, w którym złożono Chrystusa to miejsce, do którego przyszły pobożne niewiasty, chcąc wykonać uczynek miłosierdzia względem ?Tego, którego przebodli?, który ?tak nieludzko został oszpecony?, że stał się ?jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa?. Tymczasem pobożność, uczynność niewiast zostaje nagrodzona. Widzą chusty złożone na boku, i słyszą radosne, zaskakujące pytanie Aniołów: ?Dlaczego szukacie Żyjącego wśród umarłych? Nie ma go tutaj, zmartwychwstał. Chciały oddać należny szacunek ciału Chrystusa, a tymczasem stały się pierwszymi zwiastunkami Dobrej Nowiny, że Jezus Zmartwychwstał! Dowiedziawszy się od kobiet, co się stało, do owego pustego grobu pobiegli dwaj wyjątkowi Apostołowie. Umiłowany Jan i Wybrany na Pierwszego spośród dwunastu Piotr. Nadzieja przeplatana obawą, zapewne także smutkiem z powodu tego, co stało się zaledwie trzy dni temu wiedzie ich do Pustego Grobu, a Ewangelia notuje, że owa radosna pustka, jaką zastali przymnożyła im wiary.
Jednak ten sam pusty grób, który napełnił radością pobożne kobiety, który podbudował zachwianą wiarę apostołów, ten grób stał się skałą upadku dla ludzi, którzy postanowili zgładzić Jezusa spośród krainy żyjących. Stąd plotka o wykradzeniu ciała przez uczniów Jezusa, stąd późniejsza wrogość względem Jego wyznawców, stąd prześladowania, tortury, próby wyrugowania z pamięci i świadomości chrześcijan, że Miłość zwyciężyła, że zło zostało pokonane.
Tak też jest po dziś dzień. Przesłanie, jakie niesie Pusty Grób, jest dla wierzących przesłaniem nadziei, jest źródłem mocy i męstwa wobec nawet najbardziej złowrogich reakcji świata, który wystraszył się tej życiodajnej prawdy. Kiedy spoglądamy na pogromy chrześcijan w Afryce i Azji, gdy widzimy urzędowe rugowanie chrześcijaństwa w Europie i Ameryce warto zadać sobie pytanie: W imię czego? Czego boi się współczesny świat, na nowo stawiając straże przy grobie Chrystusa i rozpuszczając przeróżne pseudonaukowe plotki na Jego temat? Ale wobec tych dramatów naszych braci i sióstr rozsianych po wszystkich kontynentach, jest też inne, bardziej zasadnicze pytanie: Co im, wtrącanym do współczesnych więzień, oskarżanych o niepopełnione zbrodnie, wyrzucanym z pracy i szykanowanym daje tę siłę i moc, aby odważnie przyznawać się do Chrystusa?
Otóż odpowiedź nasuwa się sama. Ten, kto mam moc, by będąc zabitym powrócić do życia, jest absolutnym zwycięzcą! Jest pogromcą zła a zarazem Zbawicielem, Odkupicielem człowieka. Jest Tym, przed którym musi się zgiąć każde kolano, a każdy język musi oddać mu cześć. Dlatego też drogi bracie i siostro, gdy dziś sięgniesz, po poświęcone jajko ? symbol Nowego Życia, na Miły Bóg, pamiętaj, że nie o królika, zajączka czy pisklę tutaj chodzi!
Nowe życie bowiem otrzymaliśmy dzięki Chrystusowi! Tak jak Naród wybrany rokrocznie na święto Paschy zabijał i spożywał pieczonego na ogniu Baranka, aby podtrzymywać pamięć i świętować tę noc, w której Bóg ujął się za swoim ludem, i ?mocną ręką i wyciągniętym ramieniem wywiódł ich pośród cudów i zadziwiających zjawisk natury z domu niewoli?, tak my świętujemy Paschę Nowego Przymierza, świętujemy ten dzień, kiedy w czasie, gdy na świąteczną ofiarę Żydzi zabijali baranka, na Golgocie zabito innego Baranka, a raczej On sam poświęcił się, złożył się w ofierze za nas, aby nas, zagubionych ludzi wszystkich czasów i pokoleń ratować od wiecznego potępienia.
Drogi Bracie i Siostro, Chrystus jest Kapłanem i Ofiarą, który sam siebie złożył na krzyżu za nasze grzechy. Dlatego, gdy dziś brakuje Ci Świątecznej radości, kiedy być może sam zastanawiasz się, to Ty tu właściwie robisz, pomyśl, wspominając wszystkie ofiary złożone w imię wiary za Chrystusa, patrząc na wszystkie prześladowanie za wiarę w niego, we wszystkich okresach historii, począwszy od Apostołów, którzy pierwsi przelali krew za wiarę w Zbawiciela, po czasy współczesne: Jezus byłby niegroźny, gdyby pozostał w grobie. Jego Ofiara nie miałaby tej mocy i tego przesłania, gdyby nie cudowny powrót do życia, gdyby nie Jego cudowne Zmartwychwstanie. Czy dzisiaj ktoś lęka się bohaterów z przeszłości? Czy jest ktoś, kto z równą zawziętością i porównywalną konsekwencją próbuje wyrugować ze świadomości ludzi na całym świecie pamięć o jakimkolwiek człowieku?
Tylko Jezus Chrystus budzi wciąż na całym świecie tyle skrajnych emocji, bo przesłanie, z którym poszedł na krzyż i z którym powstał z martwych jest wciąż żywe i On jest żywy.
Dlatego też kochana siostro, drogi bracie. Jeśli wyjdziesz dziś z tego kościoła i zapomnisz o tym imponującym zwycięstwie, o tej nocy, która nadała nowy blask wszystkim dniom naszego życia, nie skrzywdzisz tym ani Boga, ani księdza ani bliskich, którzy może często Ci przypominają o zagubionej gdzieś przed laty wierze. Tym puszczeniem w niepamięć Zmartwychwstania Pana skrzywdzisz przede wszystkim siebie. Bo jak uczył bł. Jan Paweł II, ?człowieka nie da się zrozumieć bez Chrystusa. Człowiek bez Chrystusa, bez jego odwiecznej miłości ? ukrzyżowanej i zmartwychwstałej, pozostanie dla siebie istotą niezrozumiałą, a jego życie wcześniej czy później, bogate czy na wskroś ubogie, wyda się pozbawione sensu.? Człowieka można bowiem zrozumieć tylko wtedy, gdy będzie się na niego patrzyło jako na istotę Odkupioną przez Chrystusa, jako na zagubioną Bożą Owieczkę, za którą Boski Pasterz przelał swą krew, aby ją sprowadzić z powrotem do domu.
Ten Chrystus, żywy i prawdziwy jest dziś tu, razem z nami. Przychodzi i staje pośród nas, zapędzonych za sprawami własnymi i naszych rodzin, tak, jak stanął pośród apostołów zwiastując im pokój. Czy słyszysz, jak w Tej chwili puka do Twojego serca? Czy czujesz ten pełen miłości wzrok, który zatrzymuje na Tobie? Czy w głębi Twojego serca nie rozbrzmiewają stawiane przez Niego pytania: Za czym tak bardzo pędzisz w tym krótkim życiu? Dla kogo się poświęcasz? O czym starasz się tak bardzo zapomnieć, a to wciąż spędza Ci sen z Twoich oczu?
Przyjdź do Niego, przyjmij Go, jako swego Pana i Zbawiciela, bo on nie jest wrogiem miłości i Twojego szczęścia, lecz jedynym jego gwarantem!