4 niedziela wielkanocna

4 niedziela wielkanocna

Jezus powiedział: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, a owce postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych”. Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił. Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie paszę. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie i miały je w obfitości” (J 10,1–10).

DOBRY PASTERZ

Ja jestem dobrym Pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają” (J 10, 14).

 Dzisiaj niedziela Dobrego Pasterza. Patrzymy na Jezusa i zastanawiamy się, jak jeszcze doskonalej iść za Nim.

Przy tej okazji dziękujemy za Pasterzy Kościoła, którzy przedłużają, kontynuują misję Jezusa. Modlimy się dzisiaj także o nowe powołania, aby nie zabrakło tych, którzy będą sprawować Mszą świętą, głosić Ewangelię i służyć Kościołowi – czyli nam wszystkim – w kapłaństwie lub życiu zakonnym.

Dlaczego Jezus używa obrazu pasterza? Znawcy zwyczajów w Palestynie, mówią, że jak pasterz pasie owce, to on idzie na przedzie, a wszystkie owce podążają za Nim. Dlatego jak Jezus buduje swoje nauczanie na obrazie pasterza, to chce, abyśmy w taki właśnie sposób rozumieli Jego misję.

Do Apostołów – a więc tych, którzy zostali powołani przez Chrystusa – przychodzili ludzie z pytaniem, co robić, aby osiągnąć życie wieczne? A Apostołowie odpowiadali, że trzeba nawrócić się, ochrzcić imię Jezusa Chrystusa, przyjąć bierzmowanie, czyli wziąć dary Ducha Świętego. Oraz trzeba ratować się z tego przewrotnego pokolenia.

Dzisiaj Kościół jest ten sam, który został założony przez Jezusa i rozwijany przez Apostołów. Obecnie to biskupi są następcami Apostołów. Ale, że wszędzie biskupi nie mogą być osobiście, dzielą się swoimi zadaniami z prezbiterami. I ustanawiają duszpasterzy, proboszczów, wikariuszów, kapelanów, katechetów. Tylko ma się wrażenie, że ci, którzy przychodzą do współczesnych apostołów, stawiają im inne, niż wtedy pytania.

Podczas kolędy w jednej rodzinie, kobieta, siedząca w otoczeniu męża i dzieci, wyznała, że była na Pasterce. I słuchała kazania. Mówił ksiądz o potrzebie szacunku wobec życia. Tłumaczył między innymi, dlaczego aborcja jest zła, dlaczego eutanazja jest zła. Na co kobieta wypowiedziała się w końcu, że nie podobało się jej to, iż ksiądz narzucał ludziom swój sposób myślenia. Smutna wypowiedź, bo przecież nie był to jedynie sposób myślenia księdza, ale także Kościoła, i przede wszystkim samego Chrystusa.

Takich sytuacji jest dzisiaj znacznie więcej. Podobnie bywa na przykład w szkołach, gdy rodzice wypisują swoje dzieci z religii, bo treści, jakie głosi katecheta nie odpowiadają im. A przecież ten katecheta nie głosi swojej nauki, ale naukę Jezusa.

Ksiądz przygotowujący dzieci do Pierwszej Komunii świętej opowiadał, że przyszło do niego grono rodziców z krzykiem, że on niszczy ich autorytet jako rodziców, bo mówi dzieciom, że mieszkanie bez ślubu jest grzechem, a akurat ci rodzicie żyli bez ślubu. I jak w takiej sytuacji ma się zachować głosiciel Chrystusowej Ewangelii? Ma zacząć zmieniać naukę Jezusa? Naginać Boże przykazania, aby tłumaczyć grzechy innych? Nie, bo to byłoby szatańskie.

Problemem w głoszeniu Ewangelii dzisiaj jest także błędne rozumienie kapłaństwa. Przecież widać , w jaki sposób promuje się to kapłaństwo w mediach. Nic księża nie robią, żyją z naszych ciężko zarobionych pieniędzy; postoi sobie ksiądz godzinkę w niedzielę przy ołtarzu i opływa w luksusy.

Jaki mamy obraz kapłana? Altruisty, czy materialisty? Sługi, czy pana? Na ile jest on zgody z prawdą, a na ile jest tworzony dla potrzeb złowrogiej propagandy? Dlatego nie można się potem dziwić spadkowi powołań. Nie można się dziwić również myśleniu rodziców, którzy mówią, że skoro jest takie spojrzenie na kapłaństwo, to oni nie chcą, aby ich syn został księdzem.

Obecnie kapłanom stawiamy inne pytania, aniżeli stawiali ludzie Apostołom. Tam było pytanie: co robić, aby żyć wiecznie? Tu bardzo często nie ma takiego pytania. Jest natomiast stwierdzenie: proszę mi nie narzucać innego niż mój sposób myślenia.

Oczywiście nie jest to powszechny styl postępowania współczesnych katolików, bo niektórzy z was mogliby się obrazić na takie uproszczenie, ale jest na tyle zauważalny, że trzeba o nim mówić. Jezus mówi: „Moje owce słuchają mojego głosu, ja znam je, a one idą za Mną”.

Jaki z tego wniosek? Taki, że jak nie słuchamy głosu Jezusa, nie chcemy Go zrozumieć i utożsamiać się z Nim, wówczas niestety nie należymy do Jego owiec, nie należymy do Jego owczarni. Może jesteśmy ochrzczeni. Ale czy jesteśmy w pełni Chrystusowi?

Jezus  mówi: Ja jestem bramą. Zapewne chodzi o bramę, którą trzeba wybrać, i którą trzeba przekroczyć.

Był w telewizji taki teleturniej, w którym ludzie mieli do wyboru kilka bramek. Jak wybrali właściwą, wówczas wygrywali cenną nagrodę. Podobnie chce nam dać do zrozumienia Jezus. On proponuje jedną z bramek. Owszem, można wybrać inne. W końcu wolna wola człowieka. Są w nich pewnie jakieś nagrody pocieszenia, ale nie ma w nich nagrody głównej. Bo główna nagroda jest w bramce Jezusa. Jeśli chcemy, możemy ja wybrać.

A gdy już wybierzemy Jezusa, który jest bramą, wówczas to jeszcze nie wystarczy. Mówił jednego roku bł. Jan Pawel II do młodzieży zgromadzonej na polach lednickich: „nie wystarczy przekroczyć próg, trzeba iść w głąb”. Nie wystarczy ochrzcić się, czy przyjąć bierzmowanie. Trzeba jeszcze nawrócić się i – jak mówią dzisiaj Apostołowie w pierwszym czytaniu – ratować się z tego przewrotnego pokolenia.

 Mówi dzisiejsza Ewangelia: Złodziej przychodzi, aby kraść, zabijać, niszczyć. Taki jest szatan, który nigdy nie będzie przyjacielem człowieka. Na początku wypromuje się w naszych oczach na kogoś dobrego. A potem nas ośmieszy i wykorzysta, aby ostatecznie znieważyć Boga.

Jezus natomiast przyszedł po to, aby owce, które za Nim pójdą, miały życie, i to w obfitości. Korzystajmy z Eucharystii, gdzie On jest blisko nas, przeżywajmy pięknie i głęboko Mszę świętą. Przychodźmy do Pasterzy Kościoła nie z pretensjami, ale raczej z pytaniem: co czynić, aby osiągnąć życie wieczne. Dlaczego? Bo chcemy przecież podążać za Jezusem – Dobrym Pasterzem i mieć życie w obfitości.