Tekst Ewangelii (J 14,15-21): W owym czasie rzekł Jezus do uczniów: «Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela5 da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie. Nie zostawię was sierotami: Przyjdę do was. Jeszcze chwila, a świat nie będzie już Mnie oglądał. Ale wy Mnie widzicie, ponieważ Ja żyję i wy żyć będziecie. W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was. Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie».
Zachowujcie przykazania
Dzisiejsza Ewangelia stawia przed nami bardzo proste, ale jednocześnie bardzo wymagające pytanie: czy ja naprawdę kocham Jezusa? Bo Jezus nie mówi dziś o uczuciach, nie mówi o pięknych deklaracjach, ale mówi konkretnie: „Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania” oraz „Kto Mnie miłuje, będzie zachowywał moje słowo”.
My natomiast tak często mówimy: przestrzeganie dzisiaj przykazań jest niemożliwe. Może kiedyś było to możliwe, ale teraz czasy się zmieniły, sytuacja jest całkowicie inna. Wydaje się nam nieraz, że przykazania Boże trzeba by poprawić, bo one jakby nas ograniczają, godzą w naszą wolność. Zapominamy jednak, że przykazania Boże są niezmienne. Dał je nam Bóg i to my mamy się do nich dostosować, a nie odwrotnie.
Powszechnie dzisiaj mówi się o kryzysie. Mówi się o kryzysie politycznym, gospodarczym, społecznym, ekonomicznym, moralnym i wielu innych. Odczuwamy rozmaite braki i niedosyt szczęścia. Czy ni byłoby warto zastanowić się, zapytać: dlaczego tak jest? Czy nie dzieje się tak dlatego, że człowiek odrzucił Boga, Ewangelię, przykazania? Bez Chrystusa, bez przestrzegania Jego praw, nie można zbudować nic trwałego. Doświadczamy tego mocno we współczesnej rzeczywistości.
Może też ktoś zapytać: jak Kościół może głosić ciągle te same przykazania? Czy nie lepiej niektóre z nich wykreślić, a może nawet zapomnieć o nich? Np.: czyż nie lepiej byłoby zapomnieć o przykazaniu „nie cudzołóż”? Albo zinterpretować według własnych potrzeb przykazanie „nie zabijaj”? Czyż wreszcie nie należałoby zaakceptować, uznać za normalne, że przykazanie „nie kradnij” było i jest powszechnie łamane, więc nie obowiązuje już więcej?
Chrystus jednak mówi: „Jeśli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać Moje przykazania” (J 14,15). Co to znaczy? To znaczy, że On traktuje nadal swoje przykazania jako jedyny fundament, na którym możemy zbudować własne szczęście. To znaczy, że dla Chrystusa sprawdzianem wiary chrześcijanina jest stosunek pozytywny do Bożego prawa, troska codzienna o wierność woli Bożej wyrażanej w przykazaniach.
To, że jesteśmy chrześcijanami, powinno być widoczne. Karol de Foucauld powiedział: „patrząc na człowieka wierzącego, powinno się zobaczyć, czym jest życie chrześcijańskie, czym jest Ewangelia, kim jest Jezus Chrystus. Różnica między ich życiem, a życiem niechrześcijańskim musi wskazać jaskrawo, gdzie jest prawda. Muszą oni być żywą Ewangelią”. Zatem pomyślmy, czy jeśli ktoś nas nie zna, potrafi rozpoznać w nas chrześcijan? „Po tym poznają, żeście uczniami moimi, […] jeśli będziecie zachowywać wszystko, co wam przykazałem” (por. J 14,15). Ewangelia nie jest przeznaczona jedynie do słuchania i podziwiania. Jej przeznaczeniem jest wcielanie jej w życie. „Kto słów moich słucha, a nie przestrzega ich, podobny jest do człowieka budującego dom na piasku” (por. Łk 6,49). Dom taki szybko runie.
Bóg dał nam przykazania i one są Jego darem dla nas. Bóg dał je z myślą o naszym szczęściu, gdyż pragnie nas zbawić. Wie, co dla nas jest najlepsze. Przykazania mają nam pomóc być człowiekiem, być chrześcijaninem. Jeśli kochamy Boga, to powinno nam ogromnie zależeć na pełnieniu Jego woli. Zachowywanie przykazań Bożych nie przekracza naszych możliwości. Wypełnianie ich wymaga jedynie pewnego trudu i konsekwencji we własnych wyborach. Wypełnianie ich jest jakby wędrowaniem wąską, trudną, często męczącą drogą, ale zawsze prowadzącą na szczyty, do Boga.
Przykazania są konieczne, tak jak znaki drogowe. Każdy kierowca musi znać dobrze przepisy ruchu drogowego, a chcąc dotrzeć bezpiecznie do celu swojej podróży, musi ich przestrzegać. Wie dobrze, że jeśli ich nie będzie zachowywał, narazi swoje życie i życie innych na niebezpieczeństwo. Rozsądek podpowiada więc, że dla własnego dobra nie należy ich lekceważyć. Nie ograniczają one, wręcz przeciwnie, gwarantują życie i zdrowie człowieka. Dlaczego więc mówimy, że Pan Bóg dając przykazania, ogranicza naszą wolność?
Matka kochająca dziecko daje mu rady, przekazuje nakazy i zakazy, dzieli się swoim doświadczeniem życiowym. Jednak pomimo to nikt nie twierdzi, że ona zabiera jego wolność. Jeśli mamy świadomość, że Bóg nas kocha i jeśli chcemy Mu zaufać, to nie odrzucajmy Jego przykazań w imię fałszywie pojętej niezależności. Zastanówmy się: albo ufamy i przyjmujemy, że Boże przykazania są słuszne i celem ich ustanowienia jest nasze dobro, że są wyrazem miłości i troski Boga i będziemy zachowywać je wszystkie, albo nie „bawmy się” w ludzi wierzących.
Bóg do niczego nas nie zmusza, On proponuje nam drogę wytyczoną przykazaniami. Możemy je przyjąć albo odrzucić. Decyzja należy do nas. Możemy je odrzucić – ale co wtedy się stanie z nami? Kim będziemy? Jak potoczy się nasze życie? Zastanówmy się dzisiaj nad naszym stosunkiem do Bożych przykazań. W ich świetle spójrzmy na naszą miłość ku Chrystusowi.