Ewangelista Jan daje piękny obraz uczty weselnej. My tę historię słyszeliśmy już tyle razy, że już przy pierwszych słowach często nasze myśli biegną gdzieś indziej, do naszych spraw, trosk, marzeń…… Słowo Boże jest jednak aktualne, jest żywe i skuteczne, skierowane właśnie dzisiaj i właśnie do mnie, w tym nastroju, samopoczuciu, w którym jestem.
Spójrzmy najpierw na Maryję. Jej wrażliwość, dzisiaj powiedzielibyśmy empatia, sprawiła, że dostrzegła problem młodego małżeństwa. Zabrakło wina na uczcie. Zobacz, czy ty masz dar wczuwania się w sytuację drugiej osoby. Spojrzysz na nią i masz wewnętrzne przekonanie, że mimo uśmiechu na twarzy, coś ją niepokoi. To nie tylko psychologiczna umiejętność, ale to Boży dar, by wspierać tych, którzy tego potrzebują, a nie zawsze potrafią o to poprosić.
Obok Maryi z Jej wrażliwością na uczcie mamy również służących. Spełnili oni najpierw polecenie Maryi, by zrobić wszystko, cokolwiek powie Jezus, a potem samego Jezusa, który kazał napełnić stągwie wodą. Umiejętność właściwego, mądrego najpierw słuchania potrzeb, a potem pomagania drugiemu człowiekowi jest cnotą, darem. Na uczcie w Kanie Galilejskiej widzimy również gospodarza, przewodniczącego uczty. Widzimy jego troskę w momencie, kiedy próbuje wino, kosztuje wino, które Jezus przemienił z wody. Prowadzisz firmę, jesteś odpowiedzialna za jakiś dział w zakładzie, jesteś prezesem, dyrektorką – to też jest Boży dar. Nie każdy potrafi, roztropnie rządzić: dbać o interesy firmy, o coraz większy zysk, a jednocześnie szanować pracowników, doceniać ich. Bycie mądrą szefową, dobrym szefem, nie jest łatwe, a jeśli to potrafisz, to jest to twój dar otrzymany od Boga.
Spojrzeliśmy na osoby: Maryi, sług i gospodarza. Ukazują nam oni dzisiaj możliwą drogę odkrywania własnego daru. Widzimy, że to może być praktyczna umiejętność, jak na przykład bycie dobrym szefem albo postawa słuchania i służby drugiemu człowiekowi. Może to być też dar bardziej duchowy – to wczuwanie się w sytuację człowieka żyjącego obok mnie.
Tego wszystkiego nie uda nam się jednak czynić, jeśli zapomnimy o jednej, podstawowej sprawie. Jezus jest Tym, który nas do tego uzdalnia, czyli sprawia, że będziemy potrafili to czynić. To ze zjednoczenia z Nim, z zaproszenia Jezusa wypływa całe dobro, które widzimy w dzisiejszej Ewangelii. Tak samo w moim życiu, jeśli zaproszę do niego Jezusa, to dostrzegę Jego dary, będę potrafił z nich korzystać dla innych i dla siebie.
Kiedy więc przyjdą chwile zwątpienia w siebie, kiedy usłyszysz po raz kolejny, że do niczego się nie nadajesz, kiedy z różnych względów puszczą nerwy i powiesz coś przykrego drugiemu człowiekowi, przypomnij sobie dzisiejsze słowa Boga, że ma w tobie upodobanie, że jesteś dla Niego kimś wyjątkowym, ważnym i potrzebnym, że obdarzył cię swoimi darami po to, byś mógł służyć innym. Amen.
o. lic. Grzegorz Jaroszewski CSsR