ŻOŁNIERZE WYKLĘCI

ŻOŁNIERZE WYKLĘCI

„Odbiorą mi tylko życie. A to nie najważniejsze.
Cieszę się, że będę zamordowany jako katolik za wiarę świętą,
jako Polak za Polskę niepodległą i szczęśliwą,
jako człowiek za prawdę i sprawiedliwość. Wierzę dziś bardziej niż kiedykolwiek,
że idea Chrystusowa zwycięży i Polska niepodległość odzyska,
a pohańbiona godność ludzka zostanie przywrócona”.

Są to słowa grypsu ppłk. Łukasza Cieplińskiego, które skierował on do swojego synka Andrzejka. Te słowa zrealizowały się 1 marca 1951 r., kiedy w więzieniu mokotowskim wykonano wyrok śmierci na siedmiu członkach IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, a wśród nich właśnie cytowanego przed chwilą Łukasza Cieplińskiego. W kolejną rocznicę tego wydarzenia dn. 1 marca przeżywamy  Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.           Dlaczego  nazywamy ich  Żołnierzami Wyklętymi, ponieważ zostali oni wymazani z historii, a nazwani zostali bandami buntowniczo-rabunkowymi i faszystami.

Dziś wielu pyta czy była taka konieczność, by walczyć z komunizmem? Żołnierze Antykomunistycznego Podziemia  doskonale wiedzieli co może spotkać Polskę, kiedy wejdzie ona pod wpływy ZSRR.   Okupacja sowiecka trwała już  od 17 września 1939 r. i objęła 52 % powierzchni kraju. Terror, jaki wprowadziła we wschodniej Polsce był niemniejszy od terroru nazizmu. Liczby mówią za siebie. Ok. 250 000 żołnierzy wzięto jako jeńców wojennych, a 150 000 Polaków wcielono do Armii Czerwonej ..   ponad 1 000 000 ludzi wywieziono na Sybir, w tym ok. 250 000 dzieci poniżej 14 r. życia.  Ci, co walczyli w strukturach Armii Krajowej i inni patrioci stanęli w 1944 r.  przed faktem idącej – podobnie jak w 1920 r. i 1939 r. – nawały bolszewickiej!

Ta cała sytuacja spowodowała kolejny zryw niepodległościowy. Polacy podjęli na nowo walkę, bo wiedzieli , że za przynależność do AK czeka ich w najlepszym przypadku długie więzienie. Poza tym kierowała nimi chęć obrony ludności cywilnej, która zostawiona została na pastwę wkraczających wojsk i partyzantki sowieckiej.

Skończył się nazizm, a zaczął się  sowiecki komunizm, ale tym razem na terenie całej Polski. Przez wiele lat nazywano to „wyzwoleniem”. Ocenia się, że między listopadem 1944 roku a majem 1945 roku do obozów pracy na Syberii trafiło przynajmniej 50 tysięcy Polaków, a przynajmniej dwukrotnie więcej znalazło się w obozach utworzonych w Polsce.

Tak więc wyglądało to wyzwolenie.

Oto Raport płk. Jana Zientarskiego do gen. Leopolda Okulickiego z 21 lutego 1945 r.: „W Lubartowie pod Lublinem jest obóz dla oficerów AK . W obozie jest około sześć tysięcy oficerów. Obóz jest kierowany i dozorowany przez NKWD. Warunki higieniczne, odżywianie i traktowanie fatalne. Co kilka dni wywozi się większą partię więźniów w niewiadomym kierunku”.

Raport płk. Jana Rzepeckiego z 3 maja 1945 r.: „Rząd lubelski i NKWD walczą bezwzględnie z każdym, kto nie współpracuje. Terror wzmaga się, przepełnione więzienia. Liczne obozy koncentracyjne. Największe: Rembertów, Sikawa koło Łodzi i Mysłowice”.

Te raporty ukazują obraz  ojczyzny, jaki zastali Polacy od 1944 r. Dla wielu dzisiejszych Polaków jest to obraz szokujący i nieznany. Narzucono system, który kiedy wchodził do danego państwa, mordował średnio 10 % populacji narodu, jako element niebezpieczny dla utworzenia sowieckiego raju na ziemi.

W  tej sytuacji naprzeciw nowego okupanta stanęło 11 organizacji i inne pomniejsze. Razem ok. 200 000 osób .

Wszyscy członkowie tych organizacji i ich sympatycy stali się śmiertelnymi wrogami nowego sowieckiego okupanta. Zrobiono więc wszystko, by ich wyłapać.. Złapanych poddawano okrutnym męczarniom, szczególnie kiedy nie chcieli zeznawać w śledztwach. Skazywano ich na śmierć w pokazowych procesach.

Tak brzmiały słowa instrukcji KC PPR: „Wszystkich tych, którzy działają przeciwko nam, niszczyć w sposób podany w okólniku z dnia 18 lutego 1945 . W razie przejawów większej i nieuchwytnej działalności AK w danym terenie należy wykonać ogólną pacyfikację.

W liście do żony Kazimierz Żebrowski ps. Bąk, ostatni komendant białostockiego okręgu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego pisał takie słowa, uzasadniając odmowę ewakuacji z komunistycznej Polski:

„Co miało swój początek, będzie miało i swój koniec […]
naszym hasłem Bóg i Ojczyzna i pod tym hasłem wytrwać musimy
choćby nas to nie wiem ile kosztowało. […]
Ja z Polski nie wyjadę, bo za bardzo ją kocham,
tutaj się urodziłem, tutaj umrę albo legnę”.

Dziś więc ci Bohaterowie narodu wracają do świadomości Polaków. Przed nami jeszcze długa droga w uformowaniu ducha patriotyzmu i wiary w polskich sercach.

Bitwa trwa. Trwa bitwa o polskość i o wiarę. Z niepokojem patrzymy na tę propagandę zagraniczną , przez którą nazistowskie obozy zagłady nazywa się polskimi obozami!

W dobie trwającego antypolonizmu Żołnierze Wyklęci ukazują nam, że polskość to wiara i patriotyzm, że Polska – jak wołał św. Jan Paweł II – „to jest nasze być i nasze mieć. Powracają i uczą nas miłości do ojczyzny, ale także wiary w Boga. Ukazują nam, że istnieją w życiu wartości, za które oddaje się życie. CZEŚĆ ICH PAMIĘCI!

Ks. Dawid Pietras