W sprawie szczegółów życia św. Józefa musimy polegać na tym, co przekazały o nim Ewangelie. Poświęcają mu one łącznie 26 wierszy, a jego imię wymieniają 14 razy. Osobą św. Józefa zajmują się wprawdzie bardzo żywo także apokryfy: Protoewangelia Jakuba (z w. II), Ewangelia Pseudo-Mateusza (w. VI), Ewangelia Narodzenia Maryi (w. IX), Ewangelia Tomasza (w. II) i Historia Józefa Cieśli (w. IV), opowiadając o rodzinie Józefa, jego małżeństwie, pracy i śmierci; zbyt wiele w nich jednak legend, by można je było traktować poważnie. Niewiele mówią one także o latach dzieciństwa i wczesnej młodości Józefa.
Józef pochodził z rodu króla Dawida. Wykazuje to św. Mateusz w genealogii przodków św. Józefa. Genealogię przytacza również św. Łukasz. Ta jednak różni się zasadniczo od tej, którą nam przekazuje św. Mateusz. Już Julian Afrykański (w. III) wyraża zdanie, że jest to genealogia Najświętszej Maryi Panny. Św. Łukasz, który podał nam tak wiele szczegółów z Jej życia, mógł nam przekazać i Jej rodowód. Na mocy prawa lewiratu św. Józef mógł być synem Jakuba, a równocześnie adoptowanym synem Helego, noszącego także w tradycji chrześcijańskiej imię Joachima, który był ojcem Najświętszej Panny. Tak więc genealogia przytoczona przez św. Łukasza wyliczałaby przodków Maryi rzeczywistych, a odnośnie do Józefa – jego przodków zalegalizowanych. Taka jest dzisiaj opinia przyjęta przez wielu biblistów.
Mimo wysokiego pochodzenia Józef nie posiadał żadnego majątku. Na życie zarabiał stolarstwem i pracą jako cieśla. Zdaniem św. Justyna (ok. 100 – ok. 166), który żył bardzo blisko czasów Apostołów, Józef wykonywał sochy drewniane i jarzma na woły. Przygotowywał więc narzędzia gospodarcze i rolnicze. Autor Pseudoewangelii Filipa (w. III) nazywa Józefa stolarzem.
Zaręczony z Maryją, Józef stanął przed tajemnicą cudownego poczęcia. Nie był według ciała ojcem Chrystusa. Był nim jednak według prawa żydowskiego jako prawomocny małżonek Maryi. Chociaż więc Maryja porodziła Pana Jezusa dziewiczo, to jednak wobec prawa żydowskiego i otoczenia Józef był uważany za ojca Pana Jezusa. Tak go też nazywają Ewangelie. W takiej sytuacji trzeba było wykazać, że Józef pochodził w prostej linii od króla Dawida, jak to zapowiadali prorocy.
Kiedy Józef dowiedział się, że Maryja oczekuje dziecka, wiedząc, że nie jest to jego potomek, postanowił dyskretnie usunąć się z życia Maryi, by nie narazić Jej na zhańbienie i obmowy. Wprowadzony jednak przez anioła w tajemnicę, wziął Maryję do siebie, do domu (Mt 1-2; 13, 55; Łk 1-2). Podporządkowując się dekretowi o spisie ludności, udał się z Nią do Betlejem, gdzie urodził się Jezus. Po nadaniu Dziecku imienia i przedstawieniu Go w świątyni, w obliczu prześladowania, ucieka z Matką i Dzieckiem do Egiptu. Po śmierci Heroda udaje się do Nazaretu. Po raz ostatni Józef pojawia się na kartach Pisma Świętego podczas pielgrzymki z dwunastoletnim Jezusem do Jerozolimy. Przy wystąpieniu Jezusa w roli Nauczyciela nie ma już żadnej wzmianki o Józefie. Prawdopodobnie wtedy już nie żył. Miał najpiękniejszą śmierć i pogrzeb, jaki sobie można na ziemi wyobrazić, gdyż byli przy św. Józefie w ostatnich chwilach jego życia: Jezus i Maryja. Oni też urządzili mu pogrzeb. Może dlatego tradycja nazwała go patronem dobrej śmierci.
Ikonografia zwykła przedstawiać Józefa jako starca. W rzeczywistości był on młodzieńcem w pełni męskiej urody i sił. Sztuka chrześcijańska zostawiła wiele tysięcy wizerunków Józefa w rzeźbie i w malarstwie.
Ojcowie i pisarze Kościoła podkreślają, że do tak bliskiego życia z Jezusem i Maryją Opatrzność wybrała męża o niezwykłej cnocie. Dlatego Kościół słusznie stawia św. Józefa na czele wszystkich świętych i daje mu tak wyróżnione miejsce w hagiografii. O św. Józefie pierwszy pisał Orygenes, chwaląc go jako „męża sprawiedliwego”. Św. Jan Złotousty wspomina jego łzy i radości; św. Augustyn pisze o legalności jego małżeństwa z Maryją i o jego prawach ojcowskich; św. Grzegorz z Nazjanzu wynosi godność Józefa ponad wszystkich świętych; św. Hieronim wychwala jego dziewictwo. Z pisarzy późniejszych, piszących o Józefie, wypada wymienić: św. Damiana, św. Alberta Wielkiego, św. Tomasza z Akwinu, św. Bonawenturę, bł. Jana Dunsa Szkota i innych. Pierwszy specjalny Traktat o 12 wyróżnieniach św. Józefa zostawił słynny kanclerz Sorbony paryskiej, Jan Gerson (1416). Izydor z Isolani napisał o św. Józefie pierwszą Summę (ok. 1528). Godność św. Józefa wysławiali w kazaniach św. Bernard z Clairvaux (+ 1153), św. Wincenty Ferreriusz (+ 1419), bł. Bernardyn z Faltre (+ 1494), bł. Bernardyn z Busto (+ 1500). Św. Bernardyn ze Sieny (+ 1444) wprost wyrażał przekonanie, że Józef osobnym przywilejem Bożym, jak Matka Najświętsza, został wskrzeszony i z ciałem wzięty do nieba oraz że w łonie matki został oczyszczony z grzechu pierworodnego. Podobną opinię wyraża św. Franciszek Salezy. O dozgonnej dziewiczości św. Józefa piszą: św. Hieronim, Teodoret, św. Augustyn, św. Beda, św. Rupert, św. Piotr Damiani, Piotr Lombard, św. Albert Wielki, św. Tomasz z Akwinu i wielu innych.
Największą jednak czcią do św. Józefa wyróżniała się św. Teresa z Avila, wielka reformatorka Karmelu (+ 1582). Twierdziła ona wprost, że o cokolwiek prosiła Pana Boga za jego przyczyną, zawsze otrzymała i nie była nigdy zawiedziona. Wszystkie swoje klasztory fundowała pod jego imieniem. Jego też obrała za głównego patrona swoich dzieł. Doroczną uroczystość św. Józefa obchodziła bardzo bogato, zapraszając najwybitniejszych kaznodziejów, orkiestrę i chóry, dekorując świątynię, wystawiając najbogatsze paramenty liturgiczne. Podobnie św. Wincenty a Paulo ustanowił św. Józefa patronem swojej kongregacji misyjnej, przed nim zaś uczynił to św. Franciszek Salezy.
Do szczególnych czcicieli św. Józefa zaliczał się również św. Jan Bosko. Stawiał on Józefa za wzór swojej młodzieży rzemieślniczej. W roku 1859 do modlitewnika, który ułożył dla swoich synów duchowych i chłopców, dodał nabożeństwo do 7 boleści i do 7 radości św. Józefa; dodał również modlitwę do św. Józefa o łaskę cnoty czystości i dobrej śmierci; wreszcie dołączył pieśń do św. Józefa. Propagował nabożeństwo 7 niedzieli do uroczystości św. Józefa. W tym samym roku Jan Bosko założył wśród swojej młodzieży Stowarzyszenie pod wezwaniem św. Józefa. W roku 1868 wydał drukiem czytanki o św. Józefie. Miesiąc marzec co roku obchodził jako miesiąc św. Józefa, czcząc Go osobnym, codziennym nabożeństwem i specjalnymi czytankami. Św. Leonard Murialdo, przyjaciel św. Jana Bosko, założył zgromadzenie zakonne pod wezwaniem św. Józefa (józefici).
Jan XXIII (Józef Roncalli) wpisał imię św. Józefa do Kanonu Rzymskiego (Pierwsza Modlitwa Eucharystyczna). Wydał także osobny list apostolski o odnowieniu nabożeństwa do niebiańskiego Patrona (1961). Św. Józefa uczynił patronem II Soboru Watykańskiego (1962-1965). Decyzją Benedykta XVI, ogłoszoną już za pontyfikatu papieża Franciszka, w 2013 r. imię św. Józefa włączono także do pozostałych modlitw eucharystycznych.
Na Wschodzie po raz pierwszy spotykamy się ze wspomnieniem liturgicznym św. Józefa już w IV wieku w klasztorze św. Saby pod Jerozolimą. Na Zachodzie spotykamy się ze świętem znacznie później, bo dopiero w wieku VIII. W pewnym manuskrypcie z VIII wieku, znalezionym w Centralnej Bibliotece Zurichu, znajduje się wzmianka o pamiątce św. Józefa obchodzonej 20 marca. W martyrologiach z wieku X: z Fuldy, Ratisbony, Stavelot, Werden nad Ruhrą, w Raichenau i w Weronie jest wzmianka o święcie św. Józefa dnia 19 marca. Pierwsze pełne oficjum kanoniczne spotykamy w wieku XIII w klasztorze benedyktyńskim: w Liege i w Austrii w klasztorze św. Floriana (w. XIII). Z tego samego wieku również pochodzi pełny tekst Mszy świętej. Serwici na kapitule generalnej ustanowili w 1324 roku, że co roku będą obchodzić pamiątkę św. Józefa. Podobnie uchwalili franciszkanie (1399) i karmelici (koniec w. XIV). O święcie tym wspomina Jan Gerson w 1416 roku na soborze w Konstancji. Do brewiarza i mszału rzymskiego wprowadził to święto papież Sykstus IV w 1479 roku. Papież Grzegorz XV w 1621 roku rozszerzył je na cały Kościół. Potwierdził je papież Urban VIII w 1642 roku. W wieku XIX przełożeni generalni 43 zakonów wystosowali prośbę do papieża i ojców soboru o ogłoszenie św. Józefa patronem Kościoła. Papież Pius IX przychylił się do prośby i dekretem Quaemadmodum Deus z dnia 10 września 1847 roku wprowadził odrębne święto liturgiczne Opieki świętego Józefa. Wysłał też list do biskupów świata z wyjaśnieniem i uzasadnieniem, jakie pobudki skłoniły go do ustanowienia tego święta.
Papież wyznaczył to nowe święto na III Niedzielę Wielkanocy. To święto obchodzili już przedtem karmelici (od roku 1680), augustianie (od 1700), a potem dominikanie z oktawą (1721). Papież Pius X przeniósł to święto na drugą środę po Wielkanocy i podniósł ją do rangi pierwszej klasy. Zmienił jednocześnie nazwę święta na: świętego Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny, Wyznawcy, Patrona Kościoła Powszechnego. Na dzień uroczystości wyznaczył tenże papież środę po drugiej niedzieli Wielkanocy. Papież Pius XII zniósł to święto, ale w jego miejsce w roku 1956 wprowadził nowe święto tej samej klasy: św. Józefa Pracownika (1 maja). Tak pozostało dotąd, z tym jednak, że ranga tego drugiego święta została obniżona do wspomnienia (1969). Tytuł zaś Patrona Kościoła Świętego Pius XII dołączył do święta 19 marca.
Papież Benedykt XIII w roku 1726 włączył imię św. Józefa do litanii do Wszystkich Świętych. Benedykt XV włączył również wezwanie o św. Józefie do modlitw zaczynających się od słów: „Niech będzie Bóg uwielbiony” oraz włączył do Mszału osobną prefację o św. Józefie (1919). Papież Leon XIII wydał pierwszą w dziejach Kościoła encyklikę o św. Józefie: Quamquampluries. Papież św. Pius X zatwierdził litanię do św. Józefa do publicznego odmawiania i dodał do niej wezwanie: „Święty Józefie, Opiekunie Kościoła Świętego”. Papież Leon XIII wprowadził do modlitw po Mszy świętej osobną modlitwę do św. Józefa (1884). Do dziś lokalnie bywa także obchodzone (w niektórych zakonach i miejscach) święto Zaślubin Maryi ze św. Józefem (23 stycznia).
Apokryfy i pisma Ojców Kościoła wysławiają jego cnoty i niewysłowione powołanie – oblubieńca Maryi, żywiciela i wychowawcy Jezusa. Jest patronem Kościoła powszechnego, licznych zakonów, krajów, m.in. Austrii, Czech, Filipin, Hiszpanii, Kanady, Portugalii, Peru, wielu diecezji i miast oraz patronem małżonków i rodzin chrześcijańskich, ojców, sierot, a także cieśli, drwali, rękodzielników, robotników, rzemieślników, wszystkich pracujących i uciekinierów. Wzywany jest także jako patron dobrej śmierci.
W ikonografii św. Józef przedstawiany jest z Dziecięciem Jezus na ręku, z lilią w dłoni. Jego atrybutami są m. in. narzędzia ciesielskie: piła, siekiera, warsztat stolarski; bukłak na wodę, kij wędrowca, kwitnąca różdżka (Jessego), miska z kaszą, lampa, winorośl.
Uroczystość świętego Józefa- 19 marca
Co może powiedzieć św. Józef dzisiejszemu światu, dzisiejszemu człowiekowi, każdemu z nas?
Może to, że w każdej sytuacji życia można bezgranicznie zaufać Panu Bogu.
Może to, że nie trzeba wcale rozumieć do końca Bożych planów, nawet w swoim życiu.
Może to, że być mężczyzną, mężem, ojcem, to przede wszystkim znaczy troszczyć się, być odpowiedzialnym, że kochać, to znaczy dawać samego siebie dzień po dniu, dawać swoją pracę, opiekę, poświęcenie.
Może tego, że nie ten jest wielkim człowiekiem, który dużo i pięknie mówi, ale ten, kto cicho i bez wielkiego rozgłosu potrafi czynić dobro.
Św. Józef pokazuje nam całym swoim życiem – co to znaczy kochać Pana Boga , co to naprawdę znaczy służyć.
Patrząc na św. Józefa widzimy jak bardzo nie pasuje do dzisiejszego świata, a raczej do tych wzorów, które świat dzisiejszy przed nami stawia.
Jakże bardzo nam dziś potrzeba takich ludzi jakim był, św. Józef. Ludzi, którzy nie tyle szukają zaszczytów i stanowisk, co swoje życiowe zadanie traktują jako służbę.
Może trzeba by, aby każdy z nas zastanowił się, ile w nim jest postawy św. Józefa. Czy tak jak on swoje życie staram się traktować jako służbę?
Czy potrafię służyć Panu Bogu i ludziom, zwłaszcza swoim najbliższym w tym miejscu, w którym mnie Pan Bóg postawił. Każda sytuacja, każde miejsce i każdy czas jest dobry, aby kochać, aby czynić dobro, aby dawać innym siebie samego.
Jan Paweł II tak pisze o św. Józefie:
„Całkowita ofiara jaką Józef złożył ze swego istnienia, aby godnie przyjąć Mesjasza we własnym domu znajduje wytłumaczenie w niezgłębionym życiu wewnętrznym, które kierowało jego postępowaniem i było dlań źródłem szczególnych pociech i to z niego czerpał Józef odwagę i siłę – właściwą duszom prostymi jasnym – dla swych wielkich decyzji jak wówczas, gdy bez wahania podporządkował Bożym zmysłom swoją wolność, swoje szczęście małżeńskie, godząc się przyjąć w rodzinie wyznaczone sobie miejsce i ciężar odpowiedzialności, ale rezygnując mocą nieporównywalną . Dziewiczej miłości, z naturalnej miłości małżeńskiej, która tworzy rodzinę i ją podtrzymuje.”
Gdy dla Kościoła nadeszły trudne czasy, papież Pius IX ogłosił św. Józefa Patronem Kościoła Katolickiego.
Do Niego zawsze możemy się wstawiać o pomoc i opiekę. O zachowanie od złych mocy, od pokus, od zła. Jemu możemy powierzyć nasze rodziny, które dziś bardziej niż kiedykolwiek takiej opieki potrzebują. Rodziny, w których nie zawsze dzieje się dobrze.
Ileż to rodzin wokół nas, w których nie ma miłości. Ileż rodzin, w których ludzie ze sobą nie rozmawiają, nie mają dla siebie czasu. Ileż rodzin, gdzie nie potrafimy sobie przebaczyć. Mówimy sobie, że jesteśmy zdenerwowani, nerwowi, bo takie dzisiaj są czasy, bo życie jest ciężkie. Na pewno jest w tym dużo prawdy. Trudno jest dziś utrzymać rodzinę, jeszcze trudniej jest porządnie wychować swoje dzieci. To jest bardzo trudne, ale wcale nie znaczy, że niemożliwe. Jest wiele na to przykładów, jest wiele wspaniałych rodzin, jest wielu ojców i wiele matek, którzy robią wszystko, co tylko się da, aby ich dzieciom ani chleba ani miłości nie zabrakło.Z drugiej jednak strony jednak jak wiele jest takich sytuacjach, kiedy do tych kłopotów, które życie niesie ze sobą sami dokładamy sobie następne przez swoją pychę, egoizm i zawziętość. I może trzeba by się zastanowić, czy naprawdę musimy tak żyć…
Tak wiele dziś problemów w naszej Ojczyźnie. Tak wiele zła i grzechu zarówno w naszym życiu osobistym jak i w życiu społecznym. Tak wiele zła i krzywdy dziś się dzieje, zwłaszcza ludziom prostym i zwykłym, zwłaszcza tym, którzy sami nie potrafią siebie obronić.
Św. Józef całe życie był człowiekiem ciężkiej i uczciwej pracy. Pewnie, dlatego jest patronem wszystkich pracujących.
Patronem wszystkich tych, którzy ciężko pracują, aby jakoś utrzymać siebie i swoich najbliższych. A także tych, których dziś coraz więcej. Tych, którzy bardzo by chcieli pracować, jednakże tej pracy dla nich nie ma.
Św. Józef jest patronem tych wszystkich, którzy pełnią rolę Ojców. Ojców, czyli tych, którzy wprowadzają w życie, którzy mają pokazać swym dzieciom jak żyć należy. Przy tej okazji może trzeba by się zastanowić, jaki przykład widzą w nas nasze dzieci?Dziś bardziej niż kiedykolwiek indziej rola ojca jest trudna, ale chyba też bardziej, niż kiedykolwiek jest potrzebna i ważna.Pokazuje nam wszystkim, że w każdych czasach, w każdych warunkach można godnie i uczciwie przeżyć swoje życie.
Pokazuje nam, co to znaczy być ojcem, co znaczy miłość, odpowiedzialność i służba.
Prosimy Pana Boga za przyczyną św. Józefa o dar wiary dla Każdego z nas, o prawdziwą miłość w naszych rodzinach. Prosimy w intencji tych , którym tak trudno dzisiaj żyć, którzy nie wiedzą jak żyć i po co z nadzieją na trudne dni.
„Do Ciebie, święty Józefie, uciekamy się w naszej niedoli. Wezwawszy pomocy Twej Najświętszej Oblubienicy z ufnością również błagamy o Twoją opiekę. Przez miłość, która Cię łączyła z Niepokalaną Dziewicą Bogurodzicą i przez ojcowską Twą troskliwość, którą otaczałeś Dziecię Jezus, pokornie błagamy: wejrzyj łaskawie na dziedzictwo, które Jezus Chrystus nabył Krwią swoją i swoim potężnym wstawiennictwem dopomóż nam w naszych potrzebach.
Opatrznościowy Stróżu Bożej Rodziny, czuwaj nad wybranym potomstwem Jezusa Chrystusa. Oddal od nas, ukochany Ojcze, wszelką zarazę błędów i zepsucia. Potężny nasz Wybawco, przybądź nam łaskawie z niebiańską pomocą wtej walce z mocami ciemności.
A jak niegdyś uratowałeś Dziecię Jezus z niebezpieczeństwa, które groziło Jego życiu, tak teraz broń świętego Kościoła Bożego od wrogich zasadzek i od wszelkich przeciw
3 niedziela Wielkiego Postu Rok C
PRZYPOWIEŚĆ O BOŻYM MIŁOSIERDZIU
W tym czasie przyszli niektórzy i donieśli Mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie. I opowiedział im następującą przypowieść: Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia? Lecz on mu odpowiedział: Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć (Łk 13,1-9).
Sprawiedliwość jest jedną z najważniejszych wartości w życiu człowieka. Jest ona konieczna w ułożeniu poprawnych stosunków międzyludzkich. Słowo sprawiedliwość bywa często nadużywane. W imię sprawiedliwości prowadzi się wojny i wszczyna rewolucje. W jej imię człowiek zabijał człowieka. Dlaczego tak się dzieje? Zapewne zasadniczym powodem takiego stanu jest subiektywne pojmowanie prawdy; sprawiedliwe jest to, co jest korzystne dla mnie. Jest to moralność Kalego , którego znamy z powieści H. Sienkiewicza, „W pustyni i puszczy”. Kali uważa, że dzieje się niesprawiedliwość gdy jemu skradną krowę, ale gdy Kali ukradnie krowę to jest wszystko w porządku. Taką moralnością kierują się nieraz jednostki jak i tez cale narody. Hitlerowcy pustosząc ziemie polskie głosili, że czynią to w imię sprawiedliwości; bronią swych rodaków prześladowanych w Polsce i prawa do przestrzeni życiowej dla swego narodu. A wiec nawet zbrodniarz, w swych niecnych czynach stara się podpierać hasłami sprawiedliwości.
Aby uniknąć subiektywizmu w pojmowaniu sprawiedliwości ludzkość tworzy kodeksy prawa oparte na ogólnie przyjętych normach moralnych, które dla wszystkich miałyby taką samą moc obowiązującą. Na podstawie tego prawa sądzono zbrodniarzy hitlerowskich. Według prawa niemieckiego byli niewinni, sądzono ich, zatem na prawie opierającym się na normach ogólnoludzkich. Najczęściej przyjmuje się, że źródłem tego prawa jest Bóg. Człowiek odkrywa je poprzez swą naturę np. szacunek dla swych rodziców, lub też przez objawienie nadprzyrodzone jak np. Dekalog. W zasadzie prawo, jakim kierują się dzisiejsze sądy, w krajach autentycznie demokratycznych opiera się na prawie bożym.
Mając sprawiedliwe prawo nie zawsze można liczyć na sprawiedliwy wyrok. Bywa nieraz tak jak w tej anegdocie. Pewnego razu nad stawem lis schwytał gęś. – Mam cię teraz, pływałaś po moich wodach, i to nie pierwszy raz. Teraz dopadłem cię; ukażę cię i zjem na obiad. -Chwileczkę, lisie- broniła się gęś. Ja mam takie samo prawo do tych wód, jak i ty. Jeżeli wątpisz, to chodźmy do sądu po sprawiedliwość! I poszli do sądu. Jednak tam gęś nie doczekała się sprawiedliwości, ponieważ sędzia był lisem, prokurator był lisem, ławnicy byli lisami, nawet protokolant był lisem. Ci wszyscy przesłuchiwali „doprowadzoną” gęś, skazali ją, wykonali wyrok i wspólnie obgryźli jej kości..
Żyjąc nawet w krajach praworządnych można doznawać niesprawiedliwości. Bogaci w majestacie prawa wykorzystują biednych, nadużywając swego bogactwa. Władcy nadużywają władzy, aby ominąć prawo. I tak ci, co mają prawo za sobą, a przeciw sobie bogactwo i władzę mogą doznawać krzywdy. W takiej sytuacji rodzi się bunt i nienawiść, czasami pozostaje wołanie o sprawiedliwość do Boga lub bolesna rezygnacja; dobrze, że istnieje śmierć- jedyna sprawiedliwość na świecie.
W Bożej sprawiedliwości jest miejsce na miłosierdzie, czego brakuje nieraz w ludzkim jej wydaniu. Przykładem tego jest wyrok śmierci, jaki wykonano na Karli Tucker. Zabrakło tego miłosierdzia ze strony stróżów prawa, ale Karla liczyła bardziej na miłosierdzie Boże, niż ludzkie. Z łagodnym uśmiechem i modlitwą na ustach szła na miejsce egzekucji. „Idę na spotkanie Jezusa twarzą w twarz. Zobaczymy się, gdy tam przyjdziecie. Będę na was czekać”- to były jedne z ostatnich jej słów wypowiedzianych przed egzekucją. Swą wiarę w Bożą sprawiedliwość i miłosierdzie czerpała z Ewangelii.
Fragment Ewangelii o drzewie figowym jest przypowieścią o bożym miłosierdziu. Jesteśmy jak te drzewa zasadzone w Bożym ogrodzie. Mamy owocować dobrymi uczynkami. Gdy nie owocujemy, Bóg zanim wyciągnie sprawiedliwą rękę przychodzi do nas ze swym miłosierdziem i daje szansę pojednania w Jezusie i wydania owocu. Jak ten ogrodnik wstawiający się za bezowocną figą (z ksiązki Ku wolności).