Czwarta Niedziela Wielkanocna, Niedziela Dobrego Pasterza

Czwarta Niedziela Wielkanocna, Niedziela Dobrego Pasterza

Zasadniczy tematem Ewangelii 4 Ndz. Wielkanocnej to temat pasterza. Tego, który ma prowadzić. Ja jestem dobrym Pasterzem. Jezus sam się nam przedstawia. Żebyśmy wiedzieli, kim On jest, mówi: Ja jestem dobrym Pasterzem. Jezus przedstawia się, żebyśmy się nie pomylili, żebyśmy czegoś innego, lub kogoś innego nie wzięli za Jezusa.

Mówi: Ja jestem dobrym Pasterzem i od razu podaje, co to znaczy być Dobrym Pasterzem. Dobry Pasterz oddaje życie za swoje owce.

Pytają niektórzy: jak nas ten Kościół prowadzi, nie pozwalając na in vitro, antykoncepcję, mieszkanie razem przed ślubem, nie pozwalając na rozwody, każąc się męczyć ze sobą aż do śmierci?!

A Jezus mówi: Ja jestem dobrym Pasterzem. Kościół jest także Dobrym Pasterzem. To nasza pycha sprawia, że nie chcemy się poddać Dobremu Pasterzowi, bo mamy oczekiwania według swojej mądrości, a nie według mądrości Bożej. A Jezus – Dobry Pasterz, często prowadzi nas inną drogą niż się spodziewamy. Ale możemy być pewni, że zawsze obiera ścieżki najlepsze dla nas.

Wielu pasterzy chce nas dzisiaj prowadzić. Prowadzą nas przez telewizję, Internet, pasą nas znajomi w szkole, czy w pracy. Ale jeden jest tylko Dobry Pasterz. I On zna swoje owce. On nas zna zawsze lepiej niż my sami siebie znamy i daje nam to, co jest nam najbardziej potrzebne.

Dziś dziękujemy Chrystusowi za to, że jest naszym Pasterzem. I dziękujemy, że cały czas powołuje nowych pasterzy, którzy w Jego imieniu prowadzą Bożą owczarnię. Dziękujemy za biskupów, kapłanów, kleryków. Modlimy się za zmarłych kapłanów, którzy potrzebują Miłosierdzia Bożego.

Funkcję pasterzowania Jezus powierzył w swoim imieniu biskupom i kapłanom. Chcemy się zastanowić nad kapłaństwem na wzór Jezusa – Dobrego Pasterza, ale nie po to, by naszych kapłanów-pasterzy osądzać lub oprawiać w złote ramy, ale by się za nich modlić: o gorliwość, o wytrwałość, wierność powołaniu, o szacunek i miłość do ludzi, miłość do Chrystusowego Kościoła.

W wydanej przed kilkunastu laty małej książeczce Listy dzieci do Boga znajduje się list małej Basi:

Kochany Panie Boże!

Czy nasz ksiądz jest Twoim przyjacielem, czy tylko znajomym z pracy?

Twoja Basia

To, czy nasi pasterze będą przyjaciółmi Boga, zależy w dużym stopniu od naszej modlitwy. Niech sprowokuje nas to, by modlić się do Boga za naszych pasterzy. Czyńmy to w dzisiejszą niedzielę szczególnie gorąco. Ktoś kiedyś powiedział, że takich mamy kapłanów, jakich sobie wymodlimy.

Potrzebujemy pasterzy, przewodników na drodze wiary, Chrystusowych świadków, głoszących Boże napomnienia. Potrzebujemy ich sakramentalnej posługi i braterskiej obecności. Potrzebujemy ich przy ołtarzu, w konfesjonale, w szkole, w szpitalu, dostępnych pod komórką i w Internecie. Potrzebuje ich Chrystus.

Św. kapłan Jan Maria Vianney mówił: „widząc z daleka wieżę kościelną, pomyśl zawsze, że mieszka tam Jezus. A jak to się stało, że mógł tam zamieszkać? Kapłan tam wszedł i odprawił Mszę świętą.

Kiedy ktoś chce zniszczyć religię, najpierw atakuje kapłanów, gdyż tam, gdzie nie ma kapłana, nie ma już ofiary Mszy świętej, nie ma kultu Bożego.

Gdyby nie było sakramentu kapłaństwa, nie mielibyśmy Pana wśród nas.

Kto bowiem włożył Go do tabernakulum? Kapłan.

Kto przyjął nasze dusze do społeczności Kościoła, kiedyśmy się narodzili? Kapłan.

Kto karmi je, by miały siłę do ziemskiego pielgrzymowania? Kapłan.

Kto przygotuje je, aby mogły stanąć przed Bogiem w chwili śmierci? Kapłan.

A kiedy dusza popadnie w grzech śmiertelny, kto ją wskrzesi do życia? Kto przywróci jej spokój sumienia? Tylko kapłan”.

Chrystus cały czas powołuje. Chociaż wydawać by się mogło, że ostatnio jakby mniej było tych, którzy chcą pójść za Bożym głosem powołania.

Widać to chociażby po coraz mniejszej liczbie kleryków w seminarium. Bo dzisiejszy świat nie sprzyja takiemu wyborowi. Głos powołującego Chrystusa zdaje się być zagłuszany przez inne głosy. A propozycja, by pójść za Jezusem i ofiarować Mu swoje życie, może wydawać się zbyt trudna i zbyt wymagająca.

Ale od narzekania na współczesne czasy nie przybędzie nam pasterzy. Nie przybędzie ich też od usilnego namawiania młodych ludzi do wstąpienia do seminarium.

Co więc mamy czynić? Odpowiedź daje nam Ewangelia: Proście Pana żniwa, aby wyprawił robotników na żniwo swoje. Modlitwa to najbardziej podstawowy sposób budzenia powołań, sposób dostępny każdemu.

Módlmy się za posługujących w Bożej owczarni i za tych, którzy do tej pracy się przygotowują. Módlmy się, by w życiu byli podobni do Chrystusa – Dobrego Pasterza.