Przyszła Polska w imię Pana

Przyszła Polska w imię Pana

Pośród polskich dni, których tysiące tworzyły kształt ojczystych dziejów, tamten jesienny listopadowy dzień sprzed stu  laty miał swoisty, niepowtarzalny koloryt. Był to dzień przełomowy w dziejach Europy. Podpisany przez marszałka Ferdynanda Focha rozejm z pokonanymi Niemcami, kończył straszliwe lata wojennych zmagań. 10 milionów poległych żołnierzy, 20 milionów rannych, 70 milionów zmobilizowanych w wojskowe szeregi. Ogrom liczb, z których każda przecież miała wymiar indywidualnego losu.  Cztery pokolenia czekały, piąte się doczekało! Od rana do wieczora gromadziły się tłumy na rynkach miast, robotnik, urzędnik, porzucał pracę, chłop porzucał pole i biegł do miasta, na rynek, dowiedzieć się, przekonać się, zobaczyć wojsko polskie, polskie napisy, orły na urzędach…

Po 123 latach niewoli Polska wstawała, by żyć……Wolna wśród wolnych, równa wśród równych! Niepodległa! Przyszła Polska w imię Pana!

Dziś – w świątecznym dniu Ojczyzny, Narodu i Państwa – wracamy wspomnieniami do tamtych dni. Patrzymy dalej – na epokę narodowej niewoli. Czas wielkiego doświadczenia Narodu. Prawdę o nim, o jego duchowym wymiarze, mocno i wrażliwie utrwaliła wielka polska romantyczna poezja: Mickiewicz, Słowacki, Krasiński, także Norwid. To w dużej mierze poprzez nią  młode pokolenia Polaków stają wobec tamtych, stawianych w XIX wieku, pytań o Polskę, o jej utraconą wolność, o narodowy czyn, który miał tę wolność przywrócić, o kształt Polski jutra.

Czy potrafimy  odnaleźć w tamtych pytaniach ich najgłębszy religijny rdzeń? To przecież dzięki jego obecności można było na najtrudniejsze problemy Ojczyzny patrzeć spojrzeniem nadziei, której źródłem jest Bóg. „Cokolwiek będzie, cokolwiek się stanie/ Jedno wiem tylko: sprawiedliwość będzie,/ Jedno wiem tylko: Polska zmartwychwstanie (…) Jedno wiem tylko: krzykniemy serdecznie/ „Bądź Ty pochwalon, święty Boże wiecznie” – pisał Zygmunt Krasiński.

A Juliusz Słowacki do tych, którzy przez tamten czas szli, krzycząc Polska, Polska kierował pytanie  fundamentalne: – Jaka?

Pytanie aktualne. Stawiamy je wciąż: wczoraj, dziś – z całą ostrością, z całą wyrazistością. W tym pytaniu jest i gorycz zawodów, i pragnienie zmiany, i sprzeciw przeciw temu, kiedy Polska staje się polem walki zwaśnionych partii, swoistą ziemią niczyją, którą zantagonizowane siły pragną spłaszczyć do wymiaru własnych, wąskich grupowych czy partyjnych interesów.

Ale jest też w tym pytaniu „Jaka?” przekonanie, że nie trafi ono w próżnię, że napotka poczucie naszej odpowiedzialności za kształt Ojczyzny, że odpowiemy na nie naszą mądrością, naszą roztropnością, która potrafi postawić tamę różnym zewnętrznym naciskom i manipulatorskim zapędom.

Wobec tego pytania: „Jaka?”  – jaka Polska? – niech każdy stanie w prawdzie swego sumienia.

Dodaj komentarz