ARTYKUŁY

Tak kiedyś tłumaczono  przypowieść, która  opowiada o pannach roztropnych i nieroztropnych. Jednak jakkolwiek nie dobierać by słów, jak by nie przedstawiać odwiecznych Boskich tajemnic, zawsze mądrość pozostanie mądrością a głupota głupotą. Bez względu na to, czy teologicznie lub politycznie bardzie poprawnie będzie się mówić o roztropności, czy też o mądrości i głupocie. Roztropność z całą pewnością jest jedną z cnót. Tego uczy katechizm i my sami wiemy to już od najmłodszych laty życia. Jednak cóż tak naprawdę oznacza cnota roztropności? „Roztropność jest cnotą, która uzdalnia rozum praktyczny do rozeznawania w każdej okoliczności naszego prawdziwego dobra i do wyboru właściwych środków do jego pełnienia.” Tak mówi Katechizm Kościoła Katolickiego. Jak więc odnieść tę definicję do  sceny Ewangelicznej i całego naszego życia? Oto panny zaproszone na ucztę weselną nie wzięły ze sobą zapasu paliwa, aby ich lampy płonęły, gdy nadejdzie oblubieniec. Można by rzec, zwykła ludzka głupota, ale drążąc ów temat głębiej,…

Czytaj dalej

W Tytule niestety  zawarte jest  pobożne życzenie. Chrześcijanie, niestety, coraz częściej obchodzą to „święto”, które ani nie jest świętem, ani też nie da się pogodzić z wiarą w Chrystusa. W naszym kraju Halloween jest nowym zwyczajem, jeszcze niezakorzenionym. Warto więc podjąć zawczasu starania o to, by móc kiedyś śmiało powiedzieć: „chrześcijanie nie obchodzą Halloween” Są takie elementy amerykańskiej popkultury, które raz za razem wdzierają się do  Polski. Wcześniej św. Mikołaj został zastąpiony przez zlaicyzowaną maskotkę Coca-Coli, następnie walentynki wyparły wspomnienie św. Walentego, a teraz Halloween próbuje młodemu pokoleniu wywrócić w głowie sens uroczystości Wszystkich Świętych oraz Dnia Zadusznego. Halloween to celtyckie, a zatem pogańskie święto. W średniowieczu nadano mu nazwę All Hallows Eve – co znaczy – Wigilia Wszystkich Świętych. W skrócie Halloween. Halloween polegało na kontaktowaniu się z zaświatami, po to by odkryć przyszłość, nabrać mocy, zaspokoić potrzeby zmarłych. Zwyczaje te można porównać z obchodzonymi w naszej części Europy…

Czytaj dalej

Przed nami ostatni tydzień października.Już za kilka dni udamy się na groby najbliższych.W tych dniach będą w naszej pamięci szczególnie obecni Ci, których wciąż kochamy… Pierwsze dni listopada ciągle przypominają, o rzeczach ostatecznych człowieka… Śmierć człowieka otacza obłok tajemnicy. Ludzie  zadają sobie pytania: „Co się stało z tym, którego kochaliśmy? Co ze mną będzie po śmierci?”. Jedyną odpowiedź na te najważniejsze pytania daje Jezus: „Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne” . Chrystus mówi nam, że przez próg śmierci przechodzimy do nowego życia, gdzie wszystko ma wymiar duchowy, gdzie nie ma przestrzeni, materii, czasu, cierpienia i strachu, natomiast wszystkim we wszystkich jest Bóg – Miłość i Światłość odwieczna i wiekuista. Ażeby przybliżyć człowiekowi prawdę o rzeczach ostatecznych, które go czekają,  Bóg udziela czasem daru kontaktowania się żywych z umarłymi. Dzieje się to jednak rzadko i tylko wtedy, gdy w planach Bożych ma z tego wyniknąć wielkie dobro. Współcześnie taki dar…

Czytaj dalej

Ewangelia  podaje myśl Jezusa odnośnie do władzy politycznej. Okazją stało się podchwytliwe pytanie faryzeuszów, czy wolno dawać podatek cezarowi. Płacenie podatków cesarstwu rzymskiemu niektórzy uważali za ograniczenie władzy Pana Boga nad Jego narodem; odmowa zaś płacenia ich mogła być rozumiana jako bunt przeciw ustanowionej władzy. Dlatego każda odpowiedź, twierdząca czy przecząca, mogła stać się powodem do potępienia Jezusa. Lecz On uniknął zasadzki wznosząc się ponad wszelką kwestię — wolno lub nie wolno, każąc sobie podać monetę. Nosiła ona obraz i napis cezara, więc odpowiedź jest jasna: „Oddajcie cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga” . Te proste słowa obaliły twierdzenie , które głosiło, że państwo jest wyrazem nie tylko władzy politycznej, lecz także religijnej, Jezus natomiast kreśli linię podziału: władza polityczna, chociaż pochodzi od Boga i jest obowiązana szanować Jego prawa, ma swoją własną dziedzinę, która dotyczy porządku i dobra publicznego doczesnego; w tej dziedzinie powinna być uznana, szanowana…

Czytaj dalej

List biskupa polowego Wojska Polskiego Józefa Guzdka z okazji 75. rocznicy śmierci błogosławionego ks. kmdr. ppor. Władysława Miegonia „Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty” (Kpł 11,44). To wezwanie Chrystus kieruje do każdego z nas, wszak w każdym czasie i w każdym miejscu Bóg zaprasza człowieka do grona świętych. Ks. kmdr Władysław Miegoń przyjął to zaproszenie, spełnił wszystkie warunki, aby znaleźć się pośród tych, których Bóg zaprosił do stołu, na swoją ucztę w Królestwie niebieskim, przyoblekłszy ich w godową szatę łaski i świętości. Władysław Miegoń urodził się 30 września 1892 roku w Samborcu, na ziemi sandomierskiej, jako najstarszy z ośmiorga dzieci Stanisława i Marianny z domu Rewiera. Już na drugi dzień po przyjściu na świat został włączony do wspólnoty Kościoła przez chrzest święty. Po ukończeniu gimnazjum wstąpił do sandomierskiego seminarium duchownego. Święcenia kapłańskie przyjął 2 lutego 1915 roku z rąk biskupa sandomierskiego Mariana Ryxa. Wtedy złożył przysięgę na wierność Bogu i Kościołowi. W trudnych latach…

Czytaj dalej

Być zaproszonym przez samego Boga – nie do pracy, nie na przesłuchanie – lecz na ucztę. Mieć wyznaczone miejsce przy stole, otrzymać zaproszenie i dodatkowo zawiadomienie o terminie uczty i nie przyjąć, czy to nie szaleństwo. Ktokolwiek spotkałby takiego człowieka, uznałby go za niespełna rozumu i postawiłby pytanie: Jak mogłeś stracić taką szansę? Takich ludzi można spotkać wielu. Uczta jest przygotowana przez samego Boga. Zaproszenie na nią wręczono każdemu podczas chrztu świętego, a wezwanie, przypominające rozpoczęcie uczty, dokonuje się przy pomocy kościelnych dzwonów obwieszczających Mszę świętą. Tę właśnie Eucharystyczną Ucztę ma na uwadze Jezus opowiadając przypowieść o zaproszonych na gody. Bóg ucztę przygotował. Stoły rozstawił po całej Ziemi. Pokarmem jest Ciało Jego Syna, a napojem Jego Krew. Jak przystało na prawdziwą ucztę Gospodarz ma coś ubogacającego do przekazania i uczestnicy usłyszą Jego słowo. Wszystko jest przygotowane, jeno przy stole wiele rezerwowanych miejsc świeci pustką. Wielki afront wobec zapraszającego Gospodarza. Dlaczego nie przychodzą? Najczęściej nie przychodzą, bo nie mają…

Czytaj dalej

Zebranie organizacyjne wszystkich którzy należą do żywego różańca, jak również pragnących się zapisać odbędzie się w sobotę 14 X ,po Mszy św.  , na salce.

Nikt nie potrafi podać właściwej ceny za dobry przykład. Tak jak nikt nie potrafi wycenić szkód uczynionych przez zły przykład, czyli zgorszenie. Ważne jest braterskie upomnienie, ważne jest mądre pouczenie, ale ponad tymi wartościami jest dobry przykład. Ten dobry przykład jedni dają, rzec można, programowo. Doceniając rolę tego przykładu tam, gdzie spoczywają na nich oczy ludzkie, mobilizują się do wzorowego postępowania. Są wychowawcy, którzy czekają na wakacje, by mogli wreszcie zejść z pola widzenia wychowanków i być w pełni sobą. Są prawi i na wakacjach nie schodzą na kręte ścieżki, jako wychowawcy jednak bardzo zabiegają, by programowo być wzorem dla podwładnych. Zapytani, dlaczego tak jest, z uśmiechem odpowiadają: „Bo w ciągu roku za dobry przykład nam płacą”. To dowód poczucia odpowiedzialności za wychowanków. Jest coś prawdy w tym powiedzeniu, że społeczeństwo „płaci” wychowawcy za dobry przykład. On bowiem stanowi istotny element wychowania. Piękniejszym jednak jest dobry przykład nie programowy i nie „za pieniądze”, lecz promieniujący  z głębi serca. To…

Czytaj dalej

Chrystus podając przypowieść o dwóch synach zaproszonych przez ojca do pracy w winnicy, zwraca uwagę na niesłowność jednego z nich. Syn obiecuje ojcu, że przyjdzie do pracy, a nie przychodzi, czyli wprowadza ojca w błąd. Nie dotrzymał danego słowa. Drugi syn, nieco leniwy, nie miał ochoty na pracę i jasno to ojcu oznajmił: „Nie chce mi się”. Później przemyślał swoją decyzję, zmienił zdanie i poszedł pracować w winnicy. On ojca nie wprowadził w błąd. Sprawił mu raczej miłą niespodziankę. Ojciec na jego pomoc nie liczył, a jednak ją otrzymał. Słuchacze przypowieści jednoznacznie ocenili postawę synów. Ten drugi, w oczach ich i Chrystusa, zasłużył na uznanie. Słowność stanowi znak autentycznej miłości bliźniego. To dowód, że człowiek troszczy się o cudze dobro. Człowiek niesłowny nie liczy się z dobrem drugiego, lecz kieruje się swoim wyrachowaniem. Szuka tego, co jest dobre dla niego, a nie dla tego, komu dał słowo. Prawdziwa miłość jest zawsze słowna. Jeżeli brak słowności paraliżuje życie gospodarcze i społeczne, to tym bardziej odbija się ujemnie…

Czytaj dalej

Życie społeczne powinno być zbudowane na sprawiedliwości. Ale ostrze czystej sprawiedliwości jest jak miecz obosieczny, czyli może boleśnie ranić, i to w dwie strony. Domaga się bowiem sprawiedliwej kary dla każdego przewinienia i nie zostawia możliwości na okazanie miłosierdzia. Czysta sprawiedliwość nie może okazać miłosierdzia, bo według niej jest ono niesprawiedliwe. Z drugiej strony czysta sprawiedliwość nie może okazać dobroci, czyli nie może udzielić nikomu nic poza tym, co sprawiedliwość przewiduje. Człowiek o czystej sprawiedliwości zamiast wrażliwego serca posiada żelazną maszynkę, która nie wyrządzi krzywdy sprawiedliwemu, ale nie okaże łaskawości niesprawiedliwemu i nie sprawi radości nikomu, dając mu coś ponad to, co mu się należy. Boża sprawiedliwość jest miłosierna, bo przebacza tym, którzy jej nie zachowują, i jest dobra, ponieważ daje tym, którzy po sprawiedliwości na nic więcej nie zasługują. Ta sprawiedliwość jest dla nas wzorem. Trzeba dopracować maksymalnie czystą sprawiedliwość, by nie skrzywdzić innych. Ale trzeba umieć okazać miłosierdzie…

Czytaj dalej

730/769