Archiwa kategorii: Artykuły

Przed naszymi oczami św. Łukasz Ewangelista kreśli polną, zakurzoną drogę zmierzającą do małego miasteczka w okolicy Jerozolimy – do Emaus. Dwaj zasmuceni uczniowie wracają do swojej rodzinnej wsi. Rozpamiętując straszliwe wydarzenia z ostatnich dni, w przypadkowo spotkanym pielgrzymie nie rozpoznają najwspanialszego dzieła wszechmocnego Boga – zmartwychwstałego Jezusa. On sam nie jest skory, aby dać się poznać. Dotrzymując im kroku, wyjaśnia to, co zapisali przed wiekami prorocy o Nim samym. Pod wpływem tych przejmujących słów coś obudziło się w duszach uczniów. Ich serca zaczęły bić żywiej i odrodziła się nadzieja. Chrystusa jednak nie rozpoznawali, widząc „wszystko tak, jak kobiety im opowiadały”, ale Jego jeszcze nie widząc. Uczniowie potrzebowali namacalnego znaku mówiącego , że: „To jest Pan”. I ten znak otrzymali. Jezus pozwolił się im rozpoznać przy stole, kiedy uczynił dobrze im znany gest łamania chleba, gest, po którym chce być zawsze rozpoznawany, nawet dziś, po dwóch tysiącach lat. Jezus żyje, zmartwychwstał…

Czytaj dalej

Pan Jezus powiedział do modlącej się siostry Faustyny następujące słowa: „Nie lękaj się cierpień. Ja jestem z tobą” (Dz. 151) oraz „Córko Moja, im więcej ukochasz cierpienie, tym miłość twoja ku Mnie będzie czystsza” (Dz. 279). Jakże aktualne staje się to przesłanie w dobie postępu cywilizacyjnego z jednej strony, a narastającego lęku współczesnego człowieka z drugiej. Obecnie widać, jak często zadufany w sobie człowiek jednocześnie coraz bardziej boi się otaczającej go rzeczywistości. Strach wpisany jest w ludzką egzystencję. Pierwsze studium lęku możemy odnaleźć w Piśmie Świętym, już na jego początkowych stronicach. Adam lękał się spotkania ze Stwórcą po okazanym nieposłuszeństwie. Ukrywał się, bojąc się konfrontacji. Studiując uważnie historię biblijną, można bez trudu odnaleźć postacie, które ze strachu zdradzają (np. św. Piotr), są niekonsekwentne (np. Mojżesz) czy wręcz uciekają przed wolą Bożą (Jonasz). We współczesnym świecie lęk staje się nieodłącznym towarzyszem każdego człowieka. Czego boimy się najczęściej? Jak pisze św. Jan:…

Czytaj dalej

Przeżywamy największą uroczystość w Kościele katolickim: Zmartwychwstanie Jezusa! Biegniemy razem z uczniami do grobu po to, aby przekonać się na własne oczy, że Pan zmartwychwstał. Biegniemy, by potwierdzić swoją wiarę: Mesjasz naprawdę żyje! Bez tej pewności wiara stałaby się bezpodstawna! Pusty grób uwiarygodnia wszystko, co wcześniej Jezus głosił i czynił. Patrząc na wspominane wydarzenia, trzeba przyznać, że apostołowie otrzymali ogromną łaskę ujrzenia „leżących płócien i chusty” (J 20), które pozwoliły św. Janowi zanotować, że ów drugi uczeń „ujrzał i uwierzył” (J 20). Czy jednak współczesny człowiek skazany jest tylko na świadectwo uczniów Jezusa? Czy nam została odebrana łaska owego ujrzenia cudu zmartwychwstania? Odpowiedź może być tylko jedna: Bóg nie odbiera nam możliwości zobaczenia Jezusa Zmartwychwstałego. Nie odbiera nam wzroku, lecz każdy z nas musi włożyć pewien wysiłek w dostrzeżenie żyjącego Boga-człowieka. Apostołowie otrzymali szansę zobaczenia pustego grobu między innymi dlatego, że uwierzyli słowom niewiast; uwierzyli świadectwu tych, które wcześniej ujrzały…

Czytaj dalej

W Ewangelii słyszymy bardzo mocne, choć dla trudne do zrozumienia, stwierdzenie Pana Jezusa: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Tu jest cała tajemnica naszego życia i to nie ograniczonego tylko do ziemi, ale życia wiecznego. Wystarczy wierzyć w Jezusa. Jezus też pyta dziś każdego z nas: Wierzysz w to?  Właśnie: czy ja wierzę? Tyle razy powtarzamy te słowa w wyznaniu wiary. Jednak czy to tylko powtarzanie wyuczonej formułki ,czy wypowiadanie przekonania, które nosimy w sercu; mówienie o czymś, czego jesteśmy bardziej pewni, niż jutrzejszego dnia. By tak się stało, by taka była nasza wiara, potrzebujemy naszego ciągłego przyjmowania tego, co Pan Bóg nam daje. Sami nie zapewnimy sobie życia. Nikt z nas, według słów Pana Jezusa, nie może nawet chwili dołożyć do wieku swego życia. Gdy chcemy natomiast żyć, musimy przylgnąć…

Czytaj dalej

Dość powszechne – i chyba niedalekie od prawdy – jest przekonanie, że człowiek nie lubi być pouczany. Ileż to razy można usłyszeć „nie pouczaj mnie” albo „przestań mnie pouczać, sam wiem, co mam robić”. Powiedzą to nie tylko dorośli, ale i dzieci; powiedzą ludzie sprawujący jakąś władzę, piastujący stanowiska, i ich podwładni, którzy wykonują swoje codzienne obowiązki. Nieomal podświadomie pielęgnujemy w sobie przekonanie, że racja jest zawsze (no może prawie zawsze) po naszej stronie. Żeby nas jednak nie zjadła pycha, słuszność takiego myślenia, na szczęście, weryfikuje samo życie. Ewangelia o uzdrowieniu człowieka niewidomego od urodzenia pokazuje nam między innymi krótką rozmowę z faryzeuszami, którzy nie chcieli znać żadnej prawdy poza tą, która była dla nich wygodna i potwierdzała ich przekonania. Zatwardziałość serca i umysłu, a może po prostu pycha, nie pozwoliły im uznać namacalnego znaku łaski Bożej. Komuś może się wydawać, że wie coś lepiej, bo ma władzę lub stanowisko…

Czytaj dalej

Jak wobec możliwego i niestety prawdopodobnego rozwoju koronawirusa powinien zachować się katolik? Po pierwsze katolik powinien zachować spokój ducha, gdyż wie, że Pan Bóg jest Panem nie tylko Nieba, ale i Ziemi – a więc i jej historii, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. Powinien analizować informacje z pomocą własnego rozumu i takich zdolności, jakimi obdarował go Stwórca. Nie wolno nam zatem ulegać panice. Należy zachować spokój, a jednocześnie – co oczywiste – dbać o zdrowie i życie swoje oraz bliskich, np. poprzez podporządkowywanie się zaleceniom sanitarnym. Święty Ignacy Loyola powiedział: „Tak Bogu ufaj, jakby całe powodzenie spraw zależało tylko od Boga, a nie od ciebie; tak jednak dokładaj wszelkich starań, jakbyś ty sam miał to wszystko zdziałać, a Bóg nic zgoła”. Te słowa to doskonała rada dla narodów walczących z pandemią szalejącego po świecie wirusa . Musimy pokładać ufność w Panu i modlić się do Niego o potrzebne łaski. Jednocześnie…

Czytaj dalej

„Odbiorą mi tylko życie. A to nie najważniejsze. Cieszę się, że będę zamordowany jako katolik za wiarę świętą, jako Polak za Polskę niepodległą i szczęśliwą, jako człowiek za prawdę i sprawiedliwość. to słowa grypsu ppłk. Łukasza Cieplińskiego, które skierował on do swojego synka Andrzejka. Te słowa zrealizowały się 1 marca 1951 r., 14 X 1950 r. sąd skazał Cieplińskiego „na pięciokrotną karę śmierci, utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na zawsze oraz przepadek całego mienia”. Wyrok na Cieplińskim wykonano 1 III 1951 r. strzałem w tył głowy .. 60 lat później – 1 marca, wybrano na datę obchodów Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. –  kim byli Żołnierze Wyklęci – byli ludźmi nadziei. I to wbrew okolicznościom w jakich – wraz z całą wspólnotą polskiego narodu – się znaleźli. koniec II wojny światowej dla tysięcy naszych rodaków – niósł gorycz niespełnienia. Nie udało się zrealizować żadnego z polskich celów II wojny…

Czytaj dalej

Jezus uczy nas mądrego podejścia do pokus. One mocno i bardzo inteligentnie atakują. Zawsze mają na uwadze jakieś nasze dobro, ale ono jest tylko przynętą, bo jeśli po nie sięgniemy, zostaniemy złowieni jak ryba na wędkę. Zło ma nas w swojej dłoni. Możemy nawet całe lata pływać w wodzie, ale zawsze ze świadomością owej linki, którą sterują ręce kuszącego. Wielu nawet się do tego przyzwyczaja i nie ma odwagi walczyć o swoją wolność. Wystarczy wspomnieć uzależnionych od alkoholu i wielu innych pozornych dóbr, które miały ich uszczęśliwić. Świadczą o tym trzy przynęty podsuwane Jezusowi. Nikogo przy tym kuszeniu nie było. Jezus opowiedział o nim swoim uczniom, a ci zanotowali w ewangeliach. Jezus chciał bowiem ukazać, jak ważna jest mądrość. To ona rozpoznaje natychmiast pokusy i ich zamiary. Ona nie sięgnie po pozorne dobro, które zniewala. Z pokusą wygrywa mądrość, a przegrywa głupota. Ten, kto ulega pokusie, jest głupi. W szkole…

Czytaj dalej

Wstrząsające są słowa z księgi Joela: „Nawróćcie się do mnie całym waszym sercem, przez post i płacz, i lament. Rozdzierajcie jednak wasze serca a nie szaty!” Ich kontynuacją i rozwinięciem są słowa samego Chrystusa, który w Ewangelii mówi jeszcze wyraźniej: „Strzeżcie się żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was inni widzieli.” Wielu z nas -w czasie rozpoczynającego się dzisiaj Wielkiego Postu- podejmie różnego rodzaju umartwienia i wielkopostne zobowiązania. A przecież nie post -jako taki- jest celem, ale nawrócenie i przemiana serca, zmiana myślenia, wartościowania i postępowania. A w ostatecznym efekcie chodzi o to, aby uwierzyć Bogu, aby do Niego przylgnąć, uczynić Go centrum i źródłem naszego codziennego życia. Tak ładnie mi się to napisało (powiedziało) i tak okrąglutko … ale czy ja naprawdę wiem, o co w tym wszystkim chodzi i jak ma się dokonać we mnie to wewnętrzne i prawdziwe nawrócenie? Od tylu już lat…

Czytaj dalej

Zasadniczo szukamy winy w drugim, sami starając się pomniejszyć swoją… Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują (Mt 5,44). Piękna idea! W życiu jednak bardzo trudna do urzeczywistnienia. Dlaczego tak trudna?! Warto sobie uświadomić, jak podchodzimy do pojawiających się konfliktów. Zasadniczo szukamy winy w drugim, sami starając się pomniejszyć swoją. Jeżeli nie w bezpośrednim dialogu czy wobec innych osób, to wewnętrznie staramy się usprawiedliwić, przedstawić swoje racje, powody zaistniałej sytuacji… Oburzamy się: Jak on mógł coś takiego zrobić?! Dowcipni w takiej sytuacji odpowiadają: Jeśli zrobił, to znaczy, że mógł! Istotny jest jednak sam sposób przeżywania sytuacji. Jeżeli się tłumaczymy, to znaczy, że stoimy przed jakimś trybunałem i staramy się usprawiedliwić przed nim. Szukamy racji według ocen i norm. Na to wszystko nakłada się nasza subiektywność, w której inaczej oceniamy postępowanie innych, a inaczej nasze. Gdybyśmy potrafili obiektywnie spojrzeć, pewnie wiele z konfliktów przestałoby istnieć. Niemniej fałszywa…

Czytaj dalej

350/514