Archiwa kategorii: Artykuły

Jezus Chrystus bardzo często w swoim nauczaniu odwoływał się do obrazu Królestwa Bożego. Precyzyjne określenie, czym jest Królestwo jest rzeczą trudną. Dlatego Jezus odwołuje się do porównań obrazujących i przybliżających prawdę oraz wartość Królestwa Bożego. W codziennym życiu ziemskim, by zyskać coś małoznaczącego, przemijającego potrafimy bardzo dobrze organizować swój czas i robić wiele zabiegów. Troska o pozyskiwanie Królestwa Bożego nie jest naznaczona z naszej strony już  taką wielką aktywnością. To co bezsprzecznie jest cenniejsze przegrywa z tym, co ma małą wartość. Wspólną cechą charakterystyczną dla Królestwa, o którym wspomina Jezus w obrazach jest wielki dynamizm. Wartość Królestwa zostaje odkryta jeśli w nas jest pasja poszukiwacza. Chodzi o to, aby szukać, iść, działać, kopać, wybierać, sprzedawać, coś poświęcać, angażować się. Królestwo nie jest „produktem” gotowym, czymś co otrzymuje się darmo – bo jak sądzimy – bez własnego zaangażowania nam się należy. Kto siedzi w fotelu i myśli, że Królestwo Boże samo przyjdzie,…

Czytaj dalej

Obrazy z przypowieści Jezusa dziś mogą się wydawać egzotyczne , ale rzeczywistość w nich opisywana dopiero dziś staje się prawdziwie aktualna Jezus nie chciał wszystkiego mówić wprost, tylko sprowokować słuchaczy do myślenia. Jedynie apostołom dał pewne wskazówki, by pokazać kierunek interpretacji. Wszystkie przypowieści odnoszą się do królestwa Bożego, do rzeczywistości, którą zapoczątkował Jezus, by stworzyć warunki do wypełnienia swego dzieła. Ponieważ jednak dzieło to już napotykało na przeszkody ze strony faryzeuszów i przywódców religijnych, trzeba było pewne treści przedstawić w postaci zakrytych symboli, by nie dawać pretekstu do doraźnych ataków. Treści te miały dopiero z czasem dojrzeć i wydać owoce w słuchaczach, którzy zrozumieją ich sens. A sens ten jest bardzo odległy od naszych doświadczeń i mentalności. Jezus chce nam uświadomić, że nieraz trzeba dużo cierpliwości, by właściwie ocenić człowieka i owoce jego życia. Pochopne sądy wyrządzają więcej szkody niż pożytku. Zamiast zajmować się brakami wiary u innych, tropić nadużycia…

Czytaj dalej

Zdewaluowało się słowo w dzisiejszym świecie. Cieknie one zewsząd w nadmiarze i topi nas swoją pustką i bezsensem.  Bezsensowne i okrągłe mowy polityków, jałowe dyskusje, które do niczego nie prowadzą, wszechobecna i arogancka reklama, hałaśliwa muzyka … wszystko to powoduje, że nasz słuch tępieje, ze wyłączamy się i nie słuchamy co się do nas mówi. Widoczne to jest w rozmowach między ludźmi, ktoś coś mówi, a jego słuchacz bezwiednie kiwa głową i beznamiętnie powtarza: „no, no, tak, oczywiście” zupełnie nie zwracając uwagi na to co inny do niego mówi. Jesteśmy zmęczeni hałasem, strumieniami lejącego się zewsząd słowa, które nie niesie ze sobą żadnych istotnych treści. I aby się przed tym bronić zamykamy uszy. Niby słuchamy, ale nie słyszymy, czasami słuchamy i słyszymy, ale nie rozumiemy, a nawet kiedy rozumiemy to niejednokrotnie nie akceptujemy tego co słyszymy. Pojawia się jakaś wielostopniowa i wielopoziomowa głuchota. Słuchając i słysząc, rozumiejąc i nawet czasami…

Czytaj dalej

Jezus mówi nam „Uczcie się ode Mnie, bo jestem łagodny i pokorny sercem” (Mt 25,29). Jaka to piękna i ważna zachęta! I jak aktualna w naszych czasach, gdy tyle na świecie przemocy i terroryzmu, tyle nadętości i pychy. Spotykamy się z tym codziennie na ulicy, na szpaltach gazet i w filmach. I jak tu mówić o łagodności i pokorze? Jak tu mówić o delikatności, o wyrozumiałości? A jednak trzeba, bo wśród nas są także objawy przemocy i pychy. Widocznie Jezusowi bardzo zależało na tym, abyśmy byli łagodni i pokorni. Przecież powiedział: „Uczcie się ode Mnie, bo jestem łagodny i pokorny sercem”. Poświęcimy zatem to rozważanie potrzebie łagodności i pokory w naszym życiu. 1. Potrzeba łagodności W historii ludzkości byli myśliciele i politycy, którzy głosili pochwałę gwałtu. Nie warto nawet wspominać ich nazwisk. Uważali oni, że łagodność to cecha ludzi słabych. Jeszcze dzisiaj są na świecie państwa totalitarne, w których stosuje…

Czytaj dalej

Po dwóch tysiącach lat orędzie Jezusa nie straciło nic na swojej jednoznaczności: jeśli ktoś chce do Niego należeć, być Jego uczniem, musi się zaprzeć samego siebie i — tak jak On — dźwigać swój krzyż. Trudno nam dostrzec w tych słowach dobrą nowinę… To raczej przerażająca nowina! Wydaje się nam, że dobrze znamy Jezusa. Wiele o Nim słyszeliśmy. Jesteśmy dogłębnie wzruszeni, gdy wyobrażamy sobie, jak z miłością pochyla się nad człowiekiem. Podziwiamy Jego wolność, odwagę i konsekwencję. Sami chcielibyśmy tak żyć i postępować. Wiemy jednak też, że Jezus został ukrzyżowany i że w tym momencie opuścili Go uczniowie, bo wydawało im się, że ich Mistrz poniósł sromotną klęskę. Ale Jezus stawia sprawę jasno: kto chce należeć do Niego, musi pójść tą samą drogą co On. Taka perspektywa nas przeraża, bo kto bierze na swoje ramiona krzyż, zajdzie niechybnie na miejsce straceń. Zapominamy jednak o jeszcze jednym zdaniu Jezusa; obiecał przecież,…

Czytaj dalej

W czasach Jezusa trąd był nieuleczalną, odrażającą chorobą skóry. W takim przypadku Biblia nakazywała kwarantannę i oddzielenie chorego od społeczeństwa. Trędowaci byli więc izolowani, a większość zdrowych unikała jakiegokolwiek kontaktu z nimi (Kpł 13, 1-46). Wielu żydowskich nauczycieli uważało przy tym, że ludzie ci zostali dotknięci trądem w wyniku popełnionych grzechów. Zachodzi pewna analogia pomiędzy trądem a grzechem, gdyż ten ostatni także w pewien sposób izoluje człowieka od społeczeństwa, naraża go na odrzucenie, potępienie i w konsekwencji prowadzi do śmierci. Trądem grzechu, który pokrywa naszą duszę, może być nasz sposób myślenia, konsumpcyjne nastawienie do życia, zabieganie o to, aby było ono lekkie i przyjemne, szukanie własnej woli, a nie woli Bożej, ciągłe zapominanie o Bogu, odrzucanie nauki Kościoła i przykazań Bożych. Jezus Chrystus przyszedł, aby głosić Dobrą Nowinę, aby uzdrawiać chorych, wyzwalać z niewoli grzechu i w ten sposób objawiać Boga, który z miłością szuka tego, co zginęło. Do każdego…

Czytaj dalej

Wniebowstąpienie jest wydarzeniem, które nie może być rozpatrywane w kategoriach naturalistycznych i pseudo-intelektualnych. Nie można np. zadać pytania: „Gdzie konkretnie Jezus się udał?” czy też pytania; „W jaki sposób wstąpił do nieba?” lub „Gdzie jest to niebo?” Tego rodzaju naturalistyczne widzenie jest po pierwsze bezsensowne, a po drugie przesłania nam głębszy sens tego historio-zbawczego wydarzenia. Sami Ewangeliści nie umieją sobie z tym wydarzeniem poradzić używając bardzo nieporadnych słów dla jego opisu: „Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Ojca„. Nie chcą oni na pewno zdawać nam reporterskiego sprawozdania z niezwykłego faktu, ale przekazują inne, ważniejsze, historio-zbawcze prawdy:          dana Mi jest wszelka władza – mówi o sobie Jezus, podkreślając swoje zbawcze posłannictwo,          idźcie i nauczajcie wszystkie narody – poleca swoim uczniom,          udzielajcie Chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego – ustanowienie Sakramentu Chrztu św.,          kto uwierzy i przyjmie Chrzest będzie zbawiony –…

Czytaj dalej

Święty Piotr pisze ważne słowa: „Chrystusa miejcie w sercach za Świętego i bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest” (1 P 3,15). Dziś niewielu ludzi jest gotowych do obrony wartości swego serca. Tymczasem w ewangelicznej szkole trzeba doskonalić sztukę obrony skarbu naszej wiary. To jest podobnie jak na ringu. Trzeba umieć się bronić. Ten, kto tego nie potrafi, padnie od pierwszego uderzenia przeciwnika. Dotykamy zapomnianej umiejętności głęboko wpisanej w Ewangelię. Jezus był wielokrotnie atakowany i za każdym razem umiał się obronić. W Ewangelii trzeba to odczytać i w swoim życiu opanować tę sztukę. Przypomnijmy jej zasadnicze elementy. Pierwszym jest schodzenie z linii ciosu. Jezusa kilka razy chcieli zabić, a On się odsuwał. Dopiero wówczas, gdy Ojciec Go wezwał do przyjęcia uderzenia, zaczekał na nie, wyszedł mu na spotkanie i dobrowolnie zgodził się na cios, który wymierzono Mu w…

Czytaj dalej

Prawda … niesamowicie niebezpieczne słowo. Bał się jej już Piłat, kiedy stanął przed nim Chrystus. Bali się jej arcykapłan Annasz, i Kajfasz, i faryzeusze … i ci dla których Chrystus był niewygodny. Bali się jej wszyscy totalitarni przywódcy i pewni siebie autokraci. Bali się prawdy i boją nadal wszyscy politykierzy , ale także mali codzienni kłamcy. Prawda nie przestaje straszyć wszystkich, którzy się z nią rozmijają. Ona jest czymś, co na pewno wyzwala, ale i czymś za co można łatwo i szybko pójść do więzienia i być znienawidzonym przez innych.  Nie bał się jej Chrystus, Który sam o sobie mówi, że jest Prawdą, Który przed Piłatem stwierdza wyraźnie: „Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu.” (J 18:37) Boję się jej – Prawdy, … a może szczególnie tej małej prawdy o mnie samym – także…

Czytaj dalej

Choć dziś 2 maja, ale liturgicznie 3 maja. W starszym pokoleniu Uroczystość Maryi Królowej Polski budzi wiele emocji. Może nie tylko w starszym. W to święto jest wpisany patos, duma, poczucie przynależności do narodowej wspólnoty. Uczucia patriotyczne splatają się z pobożnością maryjną, z religijną żarliwością. Zwolennicy modernizacji i europeizacji Polski wmawiają nam, że tak nie wolno. Że miłość do Boga, do Maryi i miłość do Polski nie mogą się łączyć w całość. Że musi nastąpić rozdział spraw państwowych i religijnych. Że prezydent nie może się publicznie modlić. Że krzyż czy obraz Maryi nie może pojawiać się w pobliżu herbu i flagi. Nie powinniśmy ulegać tej presji. Polska i wiara katolicka są ze sobą związane. Tak po prostu jest. Taka jest nasza historia, która ukształtowała naszą narodową tożsamość. I ta historia nie jest przeciwko tym, którzy katolikami nie są lub nie czują. Polacy kochający Boga i kochający swoją ojczyznę modlą się…

Czytaj dalej

340/514