ARTYKUŁY

Wspominamy moment z życia Chrystusa po zmartwychwstaniu, w którym po raz ostatni spotkał się w sposób widzialny z Apostołami i swymi uczniami na górze Oliwnej. Odszedł do nieba. A gdzie jest niebo? Gdzie można Chrystusa dziś spotkać? Gdzie można z Nim porozmawiać? Przecież od tego spotkania zależy szczęście chrześcijanina. Jedni uważają, że niebo, do którego odszedł Chrystus, jest bardzo daleko. Między ziemią, na której żyjemy, a niebem, w którym On się znajduje, jest wielka przepaść. Niebo i ziemia to dwie zupełnie różne, odległe od siebie rzeczywistości. W takiej sytuacji chcąc się z Chrystusem spotkać, istnieją tylko dwie możliwości: albo trzeba umrzeć, albo czekać, aż On po raz drugi przyjdzie na ziemię. Ludzie ci przeżywają bolesne rozdarcie. Z jednej strony tęsknią za nawiązaniem kontaktu z Chrystusem, za ziemią obiecaną, za rzeczywistością, w której nie ma cierpienia, w której jest tylko i wyłącznie radość i szczęście, a z drugiej strony muszą być na ziemi, muszą zajmować się tym wszystkim, co składa się na ludzkie życie. Traktują pobyt na ziemi jako wygnanie,…

Czytaj dalej

WRAŻLIWOŚĆ I ODPOWIEDZIALNOŚĆ Słowo biskupów do wiernych    Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza (Mk 9, 42) Drogie Siostry i drodzy Bracia! W ostatnim czasie wspólnota Kościoła w Polsce wstrząsana jest kolejnymi bolesnymi informacjami o wykorzystywaniu seksualnym dzieci i młodzieży przez niektórych duchownych. Przestępstwa te są źródłem głębokiego cierpienia osób pokrzywdzonych. Nie ma słów, aby wyrazić nasz wstyd z powodu skandali seksualnych z udziałem duchownych. Są one powodem wielkiego zgorszenia i domagają się całkowitego potępienia, a także wyciągnięcia surowych konsekwencji wobec przestępców oraz wobec osób skrywających takie czyny. Cierpienia osób pokrzywdzonych dotykają nie tylko ich samych, ale także całych rodzin oraz wspólnot kościelnych. Przestępstwa te „przysłoniły blask Ewangelii takim mrokiem, jakiego nie znały nawet wieki prześladowań” (Benedykt XVI, List do katolików w Irlandii, 19.03.2010). Głęboko tkwią w…

Czytaj dalej

W  Ewangelii Chrystus kieruje do nas  orędzie o pokoju. Staje i mówi  do nas takie same słowa, jakie 2000 lat temu skierował do Apostołów: „Pokój zostawiam wam, pokój mój wam daję. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję”. Te słowa jednoznacznie wskazują, że Jezus przekazuje nam swój pokój, a właściwie chce powiedzieć, że nasz pokój jest w Nim, że On jest naszym pokojem.   Być chrześcijaninem, to znaczy cieszyć się jedynym pokojem, który swoje źródło bierze od Jezusa. Świadectwo pierwszych chrześcijan pomagało wielu ludziom odnaleźć sens  życia. Wnosili oni pokój w rodzinę i w społeczność, w której żyli. W pismach z tego okresu możemy znaleźć pozdrowienia z życzeniami pokoju. Wśród pierwszych chrześcijan panowało więcej zapału dla sprawy zrozumienia i szerzenia pokoju, niż w nas dzisiaj. Mocniej niż my dzisiaj wierzyli i rozumieli, że mają wśród siebie jedynego budowniczego pokoju, Jezusa Chrystusa. Stąd zdecydowanie nieśli innym braciom ten pokój otrzymany od…

Czytaj dalej

Trwamy w okresie wielkanocnym i każdego dnia śledzimy, jak po zmartwychwstaniu Chrystusa rozwija się wspólnota pierwszych uczniów, czyli tych, którzy uwierzyli, że Pan rzeczywiście żyje. Cechą wspólną wyznawców Jezusa jest szczególna miłość. Miłość, która dla współczesnych im ludzi jest czymś wyjątkowym, przez co mówią do siebie: „zobaczcie jak oni się miłują”. Miłość staje się znakiem rozpoznawczym, wizytówką chrześcijan. Jezus zostawia nam dzisiaj na nowo swoje przykazanie miłości, ale nie jest to tylko czysty nakaz, lecz zaproszenie „miłujcie się wzajemnie tak, jak Ja was umiłowałem”. W ten sposób wskazuje On, że nasza miłość rodzi się ze spotkania z Jego miłością. Bardzo często możemy doświadczyć tego, że sami z siebie nie jesteśmy w stanie kochać. Dopiero doświadczenie bezinteresownej miłości Boga do nas, miłości, która jest niezasłużona, może dać nam siłę do kochania innych. Boża miłość nie jest reakcją na nasze dobre postępowanie. On nas kocha, dlatego że nas kocha. Za to nasza…

Czytaj dalej

„Moje owce słuchają mojego głosu, a Ja znam je. Idą one za mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki …” Te słowa  Ewangelii należy czytać w połączeniu ze słowami z drugiego czytania, z Apokalipsy św. Jana: „Ujrzałem wielki tłum … stojący przed tronem i przed Barankiem. A Siedzący na tronie rozciągnie nad nimi namiot. I nie będą już łaknąć ani pragnąć, a Baranek, który jest pośrodku tronu poprowadzi ich do źródeł wód życia …” Ów wielki tłum, stojący przed tronem, to owce, które słuchają głosu swego pasterza, to ci, którzy idą za Nim i za których on położył swoje życie. To w końcu ci, którzy żyją na wieki, bo posłuchali głosu Dobrego Pasterza. Obrazowy przekaz  Liturgii Słowa powinien jednak znaleźć bardzo konkretne zastosowanie w moim chrześcijańskim życiu. Kilka pytań nasuwa się spontanicznie: – czy ja rzeczywiście słucham głosu mojego Pasterza?, – kto -tak naprawdę- jest…

Czytaj dalej

Stare księgi podają, że imię Stanisław pochodzi od słów :”stać się sławnym”. Jakże bardzo pasuje to imię do patrona dnia dzisiejszego, który sławę swą zdobył nie przez wojny i podboje, nie przez to, że był władcą, lecz przez trwanie przy Chrystusie – aż do śmierci. Stanisław urodził się ok. r. 1030 w Szczepanowie . Młodzieńcze lata spędził prawdopodobnie w Tyńcu, gdzie pobierał nauki u benedyktynów. Potem studiował we Francji. W 1060r. przyjął święcenia kapłańskie, a 12 lat później został biskupem krakowskim. Początkowo jego relacje z królem Bolesławem Śmiałym układały się dobrze. Niestety, król nie dopełniał swoich obowiązków – wskutek jego częstej nieobecności w kraju wszędzie kwitło przestepstwo, bandytyzm i rozboje. Kiedy król powrócił z kolejnej wyprawy wojennej i zastał taki stan Ojczyzny, począł bardzo krwawo rozprawiać się z ludźmi. W obronie prostego ludu stanął właśnie biskup Stanisław, prosząc, by król opamiętał się. Kiedy król, zaślepiony pychą nie posłuchał napomnienia, biskup…

Czytaj dalej

Ileż to razy, by trochę odpocząć, powracamy do miejsc dobrze nam znanych, w których byliśmy już niejeden raz. I choć znamy każdą ścieżynę i każdy kamień, przy każdym powrocie wciąż na nowo przeżywamy tę samą radość. Czujemy się nieomal świątecznie, bo wiemy, że wszystko zdaje się czekać na nas i jest tylko po to, by radować serce. Każde święto religijne jest czasem powrotu do jakiegoś podstawowego doświadczenia związanego z wiarą. Mimo, iż niejeden raz przeżywaliśmy Wielkanoc, siadaliśmy do świątecznego śniadania, jedliśmy te same potrawy – wciąż na nowo przeżywamy taką radość, która wydaje się radością pierwszego spotkania. Już wiele razy malowaliśmy świąteczne pisanki, przygotowywaliśmy świąteczny koszyk, szliśmy ze święconką, widzieliśmy zastawiony stół… A jednak co roku wszystko jest jakby po raz pierwszy. I droga do kościoła, i Rezurekcja, i śniadanie. Wszystko jest takie znane i zwyczajne, a mimo to – pierwsze i nowe. I o nic nie trzeba już pytać,…

Czytaj dalej

Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski ma swój początek w ślubach, które król Jan Kazimierz złożył w Katedrze Lwowskiej przed obrazem Najświętszej Panny Łaskawej w 1656 r., obierając Maryję Królową narodów i ludów ówczesnego Królestwa Polskiego. Równocześnie król zobowiązał się do naprawienia niesprawiedliwości społecznej w kraju. Śluby te zostały odnowione 300 lat później na Jasnej Górze przez Episkopat Polski z inicjatywy uwięzionego Prymasa Stefana Wyszyńskiego. Obranie Matki Bożej Królową narodów i ludów ówczesnego Królestwa Polskiego nabiera dzisiaj szerszego znaczenia. Trzysta pięćdziesiątą rocznicę Ślubów Kazimierzowskich świętowano publicznie w Katedrze we Lwowie w obecności najwyższych władz państwowych Polski i Ukrainy oraz przedstawicieli różnych wyznań, ponieważ śluby te sprawiły, że Maryja jest Królową nie tylko narodu polskiego, ale także narodów sąsiednich i to Ona ukazuje drogę do braterstwa między nimi. Królewską godność Maryi trzeba dobrze zrozumieć. Jest Ona Królową, która służy! Służy swemu ludowi, „zsyłając na wszystkie narody bliskie i dalekie strumienie pokoju…

Czytaj dalej

3 maja – jakie to święto? Takie pytanie zadaje sobie niejeden Polak cieszący się jak co roku długim weekendem majowym. Majówka  jak co roku trwa 1-3 maja i jak co roku wiele osób przedłuża ją urlopem, ale nie każdy wie, czemu zawdzięcza możliwość majowego wypoczynku. Odpowiadamy jakie święto jest 3 maja! 3 maja to święto narodowe ustanowione na pamiątkę uchwalenia Konstytucji 3 maja, co miało miejsce w 1791 roku. Najpierw święto 3 maja ustanowiono w 1919 roku, czyli po tym, kiedy Polska odzyskała niepodległość. Po II wojnie światowej było obchodzone jedynie do 1946 roku – wtedy miały miejsce demonstracje studenckie w wielu polskich miastach, po których władze zabroniły publicznych obchodów. W 1951 roku święto zostało zniesione, a przywrócono je ustawą w 1990 roku. Jako święto narodowe, 3 maja jest dniem wolnym od pracy. W związku z tym, na pytanie czy 3 maja są otwarte sklepy, odpowiedź jest negatywna. Otwarte będą…

Czytaj dalej

640/780